|
Czasem coś mnie wkurza, dziwi, zasmuca, raduje, szokuje, bulwersuje... I o tym jest ten blog!
Blog > Komentarze do wpisu
Krytyka teorii ewolucji
Od dłuższego już czasu jestem zagorzałym zwolennikiem teorii kreacji (jestem zwolennikiem kreacjonizmu "młodej ziemi") - całkowicie odrzucam teorię ewolucji. Odrzucam ją nie dlatego, bym przyjął ślepo "biblijny fundamentalizm", ale z tego względu, że dostarczono mi az nadto wcale nie biblijnych, ale naukowych dowodów na to, że nie ma żadnych podstaw do tego, by sądzić, że ewolucja (w sensie bardzo szerokim) jest faktem, za to wiele wniosków z badań wskazuje, że prawdziwy jest biblijny opis. A ponieważ żywo interesuję się tym, co głoszą naukowcy (!) kreacjoniści, jakie są ich argumenty, a także wymianą zdań pomiędzy kreacjonistami a ewolucjonistami (z winy ewolucjonistów, którzy nie dopuszczają kolegów kreacjonistów do głosu, prawie nie istniejącej, niestety - nad czym ubolewam, bo naprawdę wielka to szkoda dla nauki, a przez to dla całej ludzkości!) gromadzę wszelkie dostępne na polskim rynku (jakże nieliczne - i tu znów muszę dodać słówko "niestety") publikacje i opracowania dotyczące tych zagadnień. Kilka tygodni temu w moje ręce wpadła broszura autorstwa pani Sylvii Baker - jednej z czołowych kreacjonistek brytyjskich - pt. "Kość niezgody". Z opracowaniem tym już dawno pragnąłem się zaznajomić. Niestety (kolejne "niestety"!) jest ona już obecnie trudno osiągalna, gdyż wydana została kilkanaście lat temu - w 1991 roku - przez nie istniejące już (niestety!) Towarzystwo Krzewienia Etyki Chrześcijańskiej. Pozycja ta jest obecnie dostępna prawdopodobnie w jednym jedynym tylko sklepie internetowym - "Absolutnie Fantastyczne".
Autorka, którą niedawno miałem okazję poznać osobiście i wysłuchac jej wykładów - w sposób bardzo przystępny przedstawia w swej broszurze wątpliwości odnośnie teorii ewolucji. Już w pierwszej części opracowania rozprawia się z nią "bezlitośnie": "Idea ewolucji z pewnością nie wzięła swego początku od Darwina. Wielu naukowców i filozofów przed nim wierzyło w ewolucję. Pojawiła się ona po raz pierwszy wśród starożytnych Greków. Anaksymander nauczał, że człowiek ewoluował z ryby, a Empedokles twierdził, że zwierzęta wywodzą się z roślin. Poglądy te nie były jednak powszechnie akceptowane. Powodem tego była popularność innej teorii dotyczącej pochodzenia istot żywych; teorii, która zepchnęła idee ewolucyjne na dalszy plan. Był to pogląd zwany jako powstanie spontaniczne. Powstanie spontaniczne oznacza, że zwierzęta mogą pojawiać się nagle z mułu i szlamu. Po raz pierwszy myśl tę przedstawił Arystoteles i inni, kilka wieków przed narodzeniem Chrystusa. Sądzili oni, że można zobaczyć, jak owady i muchy pojawiają się nagle z mułu. Jeżeli więc może to dziać się z owadami, dlaczego nie może dziać się z innymi stworzeniami? Teoria ta była w równym stopniu niebiblijna i nienaukowa, jak sama teoria ewolucji. W roku 400 Papież Grzegorz zwrócił uwagę, że jeżeli przyjmiemy że muł jest powodem istnienia rzeczy żywych, oznacza to negację istnienia Boga jako Stwórcy. Jego uwaga została jednak zignorowana i przez niewiarygodnie długi czas wierzono w spontaniczne powstawanie życia, aż w końcu jego nieprawdziwość została ostatecznie udowodniona przez Pasteura w poprzednim wieku. Rzeczą zdumiewającą jest, że pogląd ten uznawano tak długo, ponieważ wielki uczony, William Harvey, zakwestionował go 200 lat przed Pasteurem. Później w XVII w. Redi także przeprowadził badania naukowe związane ze spontanicznym powstawaniem. Ludzie mu współcześni wierzyli, że robaki mogą pojawiać się spontanicznie w rozkładajacym się mięsie. Redi przeprowadził eksperyment; przykrył mięso tak, że muchy nie mogły skłądać w nim jaj - wtedy nie pojawiały się żadne robaki. Nie jest rzeczą zdumiewajacą, iż udowodniono nieprawdziwośc spontanicznego powstawania życia. Jakże jednak mogło ono utrzymać się przez tak wiele setek lat? Jakże możliwe było, aby fałszywa teoria była uznawana z taką pasją przez tak długi czas wbrew twierdzeniom wiodących uczonych i wbrew naukowym esperymentom? Sądzę, że powody są dokłądnie takie same jak te, które sprawiają, że dzisiaj jest uznawana teoria ewolucji. Są one podsumowane w opinii jednego z uczonych, Haeckela. Twierdził on, że spontaniczne powstawanie musi być prawdą, ponieważ w przeciwnym wypadku należałoby wierzyć w Stwórcę. Ludzie wierzyli w tę teorię, ponieważ nie chcieli wierzyć w Boga, o którym mówiła Biblia. Dokładnie to samo obserwujemy dzisiaj jeśli chodzi o ewolucjonistów. Pod pewnym względem ewolucja jest jedynie bardziej skomplikowaną wersją poprzedniego starożytnego przesądu. Czy nie naucza ona, że materia żywa nagle 'powstała' z materii nieożywionej?" (Sylvia Baker "Kość niegody", TKECh Kraków 1991, tłum. Andrzej Gandecki, str. 4)
Powyżej: Sylvia Baker - autorka "Kości niezgody" Prawda - to bardzo śmiałe słowa, bardzo odważna teoria. Ale to przecież ludzie odważni z czasem mają największy wpływ na rozwój nauki, a przez to także rozwój ludzkości. Ludzie nauki często musieli odważnie występować przeciw dogmatom religijnym czy naukowym - a często jednym i drugim równocześnie! Czytam te słowa - które są bardziej rozważaniem nad fenomenem teorii ewolucji - i mogę się tylko zgodzić z autorką i podziwiać głębię myśli. Ewolucjonizm przypomina mi taki skostniały system religijny - oparty na niczym innym, jak tylko na ludzkich domysłach, ale za to zacięcie broniący swoich dogmatów "wiary". Ano właśnie - dogmatów "wiary"! Bo jakże inaczej określić twierdzenia ewolucjonistów, na które wciąż jakby brak dowodów? Tych dowodów się wciąż szuka i ogłasza się każde nowe odkrycie jako "dowód", a gdy ten "dowód" okazuje się niewypałem, dyskretnie się ten fakt przemilcza, by nie stracić "dowodu". Literatura naukowa wskazuje wiele błędów ewolucjonistów i wiele takich "dowodów", które niczego tak naprawdę nie dowodzą! Papieże przez wieki nie chcieli usiąść do dialogu z protestantami i mówili o rzekomych "herezjach", błędach i nadużyciach w protestantyzmie, a przecież z perspektywy czasu widać, że włąśnie protestanci mieli rację i sam Kościół rzymsko-katolicki od czasów średniowiecza zbliżył się mocno do protestantyzmu. Z tych samych powodów, co niegdyś papieże dialog z protestantami, dziś ewolucjoniści odrzucają możliwość dialogu z kreacjonistami i również oni mówią o rzekomych "herezjach", błędach i nadużyciach w kreacjonizmie. Przykładem takiego podejścia pełnego pogardy może być nie mający nic wspólnego z rzeczywistością, skrajnie złośliwy i agresywny, opis kreacjonizmu, jaki znajdujemy w serwisie Kreacjonizm.org (Uwaga! Tytuł i adres strony - która w istocie jest częścią serwisu Ewolucja.org - ma na celu ewidentnie zmylenie internautów poszukujących rzetelnych informacji o kreacjonizmie - jest to przykład "ewolucjonistycznej partyzantki", która próbuje osłabić wpływy kreacjonizmu i umocnić wiarę w ewolucjonistyczne dogmaty!). Kreacjoniści są gotowi do dialogu i wymiany poglądów, do dyskusji na poziomie akademickim - ewolucjoniści tą ofertę od lat odrzucają, z góry zakłądając - bez sprawdzenia czegokolwiek! - że poglądy kreacjonistyczne są błędne i oskarżając o pseudonaukowość, perfidną propagandę, matactwa, itd. Prawda - łatwiej innym zarzucić to wszystko - włacznie z herezją - niż podjąc rzuconą rękawicę, przedstawić konkretne dowody na obronę swych poglądów i zmierzyć się w dyskusji akademickiej. Ewolucjoniści mówią jasno przez swą postawę kreacjonistom: "Nie będziemy z wami rozmawiać, bo to my mamy rację. Z wami nie warto rozmawiać, bo jesteście fundamentalistami, a wasze teorie nie mają związków z nauką." Jakże to nienaukowe podejście! Pokazuje to, że w istocie ewolucjonistom nie chodzi o prawdę, ale o obronę "wiary", o obronę własnych dogmatów, których tak naprawdę obronić się nie da! Jestem całkowicie przekonany, że teoria ewolucji jest już teraz skazana na porażkę i "zapomnienie" - zupełnie tak, jak wspomniana przez autorkę teoria spontanicznego powstania. Jestem przekonany, że z czasem przestanie ona być traktowana jako "fakt" - a w szkołach wciąż naucza się, że jest "faktem", choć jest tylko i wyłacznie teorią! (mamy tu do czynienia de facto z indoktrynacją, i to przymusową!) - a stanie się teorią historyczną - obok poglądów o spontanicznym powstaniu! Ale to wcale nie jest priorytetem. Bo tu nie chodzi o zwalczanie ewolucjonizmu - jak kłamliwie twierdzą ewolucjoniści. Tu chodzi o badanie, o dysputę, o dociekanie prawdy, a także o skłonienie ludzi do myślenia. Ważne jest, by ludzie nie byli ograniczani do jednej teorii i do jej dogmatów. Dlatego - uważam - w szkole należy na równych prawach przedstawiać różne teorie: ewolucji, kreacji i "inteligentnego projektu", w różnych wariantach, a dzieci uczyć myślenia zamiast wpajać im dogmaty. sobota, 22 grudnia 2007, haereticus
|
|