Czasem coś mnie wkurza, dziwi, zasmuca, raduje, szokuje, bulwersuje... I o tym jest ten blog!
RSS
sobota, 30 stycznia 2010
Dziwne pomysły Brytyjczyków

"Brytyjski rząd uważa, że już pięcioletnie dzieci w szkołach podstawowych powinny uczyć się o wszystkich religiach świata - informuje "The Daily Telegraph".
Brytyjskie ministerstwo edukacji właśnie opracowało stosowne wytyczne dla nauczycieli religii. Obok sześciu głównych religii świata: chrześcijaństwa, islamu, judaizmu, hinduizmu, buddyzmu i sikhizmu dzieci w podstawówkach mają także uczyć się o dżinizmie, bahaizmie, zoroastryzmie i innych wierzeniach. W razie potrzeby powinni także zapoznawać się ze świeckimi przekonaniami takimi jak humanizm i ateizm"
- czytam w serwisie Sfora.

Jest to kolejny dziwaczny pomysł brytyjczyków. Przede wszystkim szkoły powinny zajmować się uczeniem czegoś POŻYTECZNEGO. Po drugie obawiam się, że nauka będzie prowadzona na zasadzie wmawiania, że wszystkie religie i światopoglądy są tak samo dobre (a więc z punktu widzenia chrześcijańskiego fałszu). Po trzecie - jest niebezpieczeństwo, że w ten sposób dzieciom namiesza się w głowie. Choć taka "wiedza" pewnie w głowach nie zostanie, bo rzeczy nieistotne łatwo ulegają zapomnieniu. Po czwarte - rodzice (np. będący chrześcijanami) mogą sobie nie życzyć, by ich dzieci uczyły się zasad wiary fałszywych religii i mają do tego prawo. Uważam, że ogranicza to swobody obywatelskie. Patrząc z oddali na Wielką Brytanię cieszę się wielce, że żyję w kraju, który w porównaniu z nią jest NORMALNY.

"Nasze społeczeństwo nigdy nie było tak zróżnicowane, dobra edukacja religijna odgrywa istotną rolę, pomagając utrzymać nasz kraj jako tolerancyjne i otwarte miejsce do życia - twierdzi brytyjska minister edukacji Diana Johnson."

Ciekawa jest ta "tolerancja" w Wielkiej Brytanii... Przypomnijmy. Rodzinom chrześcijańskim odmawia się prawa do adopcji dzieci, jeśli chcą je wychowywać w duchu chrześcijańskim (a więc także w przekonaniu, że homoseksualizm to grzech), właścicieli małego hoteliku stawia się przed sądem za to, że - jako chrześcijanie - odmówili wynajęcia pokojuy parze homoseksualistów, przed sądem postawiono też małzeństwo za krytykę islamu... Taka tam i "tolerancja"...

16:58, haereticus
Link Komentarze (1) »
piątek, 29 stycznia 2010
Och, jacy "tolerancyjni"!
"Amerykańska organizacja ateistyczna „Freedom From Religion” (Wolność od Religii) wystąpiła przeciwko emisji znaczków pocztowych z Matką Teresą. O bliskiej publikacji znaczków poinformowała Poczta Stanów Zjednoczonych. Ateiści wezwali Amerykanów, by nie kupowali znaczków „propagujących religię”. Ponadto zamierzają oni składać skargi na pocztę i wydawcę znaczków oraz „informować przyjaciół o ciemnej stronie działalności religijnej Matki Teresy”." - donosi serwis Chrześcijanin24.

A ja się zastanawiam i wydaje mi się, że osoby wyznające radykalny ateizm, zadziwiająco często zachowują się i myślą w sposób, który można określić jednym tylko słowem: PARANOJA! Nie mówiąc już o tym, że de facto domagają się oni usunięcia wszelkich przejawów religijności i wszelkich religijnych osób z życia publicznego. Ciekawe kiedy zaczną domagać się rewizji amerykańskich podręczników do historii, książek i publikacji historycznych, które raczej nie przemilczają chrześcijańskich fundamentów Stanów Zjednoczonych, zawierają wzmianki o "Pielgrzymach" - ludziach bardzo religijnych... Kierując się taką "logiką" powinni także żądać przemilczania zasług Martina Luthera Kinga, który był pastorem baptystycznym... Gdy czytam o takich wyczynach wojujących ateistów, to sam już nie wiem, czy śmiać się z ludzkiej głupoty, czy raczej nad nią płakać.

Matka Teresa z pewnością nie może być uznana za nadzwyczaj gorliwą chrześcijankę. Pojawiły się przecież poważne zastrzeżenia co do jej wiary. Z pewnością nie była ewangelicznie wierząca. Wątpliwości chrześcijan może wzbudzać synkretyczna ceremonia pogrzebowa - nie mająca nic wspólnego z chrześcijańskim pochówkiem. Ale jednemu nikt nie zaprzecza: była ona wielkim człowiekiem, uczyniła wiele dobra, pomogła tysiącom, tysiącom, tysiącom ludzi. dzieło, które zapoczątkowała, jest ważne i cenne. Zrobiła dla świata więcej, niż którykolwiek z amerykańskich prezydentów i z pewnością bardziej niż którykolwiek z amerykańskich prezydentów godna jest wszelkich honorów i ludzkiej wdzięczności. No, ale ludzie zaślepieni tak oczywistych faktów nie dostrzegają.
18:06, haereticus
Link Dodaj komentarz »
piątek, 22 stycznia 2010
Wojny ewolucjoznistów

Jestem zwolennikiem naukowego kreacjonizmu. Przekonały mnie do niego nie jakieś założenia ideologiczne, nie hasła, nie Biblia, ale ścisłe naukowe wywody, mocne argumenty i równie mocne dowody. Teraz widzę jak nienaukowy - pod względem POSTAW REPREZENTANTÓW - jest ewolucjonizm. Oto jak wygląda dyskusja ze zwolennikami ewolucjonizmu

- Wśród kreacjonistów nie ma naukowców. Brak im elit intelektualnych. - mówi zwolennik ewolucjonizmu
- Nieprawda - odpowiada kreacjonista. - Jest wśród nas wielu profesorów, doktorów, są wykładowcy uniwersyteccy, nawet rektorzy!
- Może i mają oni tytuły, ale to nic nie znaczy, bo są bandą oszustów i krętaczy.
- Ależ oni prowadzą swoje badania metodami ściśle naukowymi!
- Bzdura! Może oni i mają tytuły, ale wypowiadają się akurat w takich kwestiach, o których nie mają żadnego pojęcia. Oni studiowali zupełnie inne dziedziny!
- No tak, to by wyjaśniało dlaczego geolog - kreacjonista mówi o geologii, biochemik - kreacjonista o biochemii, biolog - kreacjonista o biologii, fizyk - kreacjonista o fizyce...
- To są oszołomy! To są fanatycy religijni! Nie warto ich w ogóle słuchać!

Nic to, że są to ludzie z tytułami, że mają stanowiska, że prowadzą badania, że mają mocne dowody przemawiające na korzyść tego, co głoszą... Są traktowani jako ignoranci wyłącznie dlatego, że są kreacjonistami, lub po prostu podważają teorię ewolucji. Bo zwolennicy ewolucjonizmu każdego, kto choćby ma wątpliwości uważają automatycznie za bałwana, a co dopiero człowieka, który ma odwagę głosić coś przeciwnego niż to, w co oni wierzą! Oni potrafią być do tego stopnia fanatyczni, że niejeden naukowiec wyleciał z uczelni za poglądy kreacjonistyczne! Niejednemu zniszczono karierę za to, że przeciwstawił się ewolucjonistycznym dogmatom wiary!

Antykreacjonistom świetnie wychodzi szkodzenie swoim kolegom. Ludzie, którzy im zaufali i dali sobie wmówić, że tylko ewolucjonizm głosi prawdę, są niemal całkowicie zamknięci na jakiekolwiek inne argumenty. Niektórzy stali się wręcz fanatykami. Oni nie mają wiedzy, oni są zapatrzeni w "przywódców" - ewolucjonistów, i za nimi powtarzają to, co ci im przykazali, w co nakazują wierzyć. Interesujące jest to, jak wielu ludzi którym brak wiedzy, potrafi mieszać z błotem ludzi, którzy mają wiedzę, naukowe doświadczenie, naukowe osiągnięcia, pozycję i INTELEKT tylko dlatego, że ci są kreacjonistami.

Doprawdy żałosne jest, gdy człowiek bez tytułów i osiągnięć, bez wyrobionego nazwiska i bez żadnego doświadczenia, bez wiedzy i pozycji naukowej, nazywa kogoś z tytułem profesora, doktora, autora iluś prac, doświadczonego badacza... ignorantem. Tylko dlatego, że to jest kreacjonista! Tak często to można zaobserwować! Na całym świecie naukowcy - kreacjoniści (a wraz z nimi także zwykli zwolennicy naukowego kreacjonizmu) są wyśmiewani, wzgardzani, opluwani... To nic nowego. Jednak u nas dochodzą jeszcze dodatkowe problemy - bardzo brzydkie cechy, obecne w naszym narodzie: awanturnictwo i warcholstwo. Ta "sarmacka krew", która burzy się, gdy coś lub ktoś nam się nie podoba, gdy ktoś lub coś nam nie odpowiada... I chęć zrównania z ziemią, wdeptania w nią, każdego, kto ma inne przekonania niż my...
14:47, haereticus
Link Dodaj komentarz »
Wyciąg z banku
6,90 zł - opłata za prowadzenie rachunku
0,20 zł - kapitalizacja odsetek

Każdego miesiąca płacę prawie 7 zł bankowi za to, że bank obraca moimi pieniędzmi i zarabia na tym. Niestety - obok złodziei, których policja ściga za kradzież choćby kilku złotych są też i tacy, którzy działają otwarcie, w świetle dnia i nikt im nic nie zrobi. Dojrzewam do tego, żeby pójść do banku, zlikwidować konto, a pieniądze schować do skarpetki, bo to się bardziej opłaca. Nie mam już ochoty płacić bankowi comiesięcznego haraczu za to, że zarabia obracając moimi pieniędzmi.
00:14, haereticus
Link Komentarze (1) »
czwartek, 21 stycznia 2010
Prawo islamu

"Aż 90 batami saudyjski wymiar sprawiedliwości ukarał 13-letnią dziewczynkę, która przyniosła do szkoły coś naprawdę złego. Telefon komórkowy. Żeby kara była jeszcze dotkliwsza, sąd zarządził, żeby dziecko bito w obecności koleżanek z klasy. Ale chłosta to nie wszystko. Jak donosi brytyjski tabloid "Daily Mail", powołując się na gazetę z Arabii Saudyjskiej, zanim 13-latka dostanie 90 razów w szkole, będzie musiała spędzić dwa miesiące za kratkami. (...) W Arabii Saudyjskiej obowiązuje prawo zakazujące wnoszenia na teren żeńskich szkół telefonów wyposażonych w aparat fotograficzny." - donosi serwis "Pardon".

Katowanej dziewczynce życzę, aby zdołała uciec z państwa "tak pobożnego" (jej cierpienie jest skutkiem obowiązywania restrykcyjnego prawa religijnego). Życzę jej także, aby przejrzała na oczy i porzuciła islam. Ale... wówczas zapewne będą chcieli ją zaboć. Ot, takie "miłosierdzie" islamu!

11:38, haereticus
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 18 stycznia 2010
Islamiści chcą zniszczenia dzieła sztuki!

Dokłądnie tak! Serwis CCM informuje za KAIem: "Działacze muzułmańscy we Włoszech zażądali usunięcia z katedry w Bolonii fresku, przedstawiającego Mahometa wpadającego do ognia piekielnego. Spór, dotyczący dzieła Jana z Modeny (XV wiek) "Sąd Ostateczny". Członkowie utworzonego niedawno Związku Muzułmanów Włoch zwrócili się do Benedykta XVI i arcybiskupa Bolonii kard. Giacomo Biffiego ze skargą, jakoby fresk ten ukazywał założyciela islamu wśród potępionych i skazanych na męki piekielne."

Ich współbracia w pogaństwie kilka lat temu w Afganistanie wysadzili w powietrze bezcenny pomnik Buddy, nie licząc się z tym, że jest on historyczny (wiekowy) i jest wybitnym dziełem sztuki. Żyjący we Włoszech muzułmanie - jak widać - oczekują, że Europejczycy okażą się takimi samymi barbarzyńcami i zniszczą bezcenne dzieło sztuki tylko dlatego, że im ono się nie podoba. Jeśli im nie podoba się obraz (zresztą zgodny z tym, co znajdujemy w Biblii!) to prosta recepta - nie wchodzić do katedry. A jeśli czują wyjątkową odrazę, to przecież zawsze mogą wrócić do siebie, a nie robić burdy w Europie i żądać, abyśmy się dostosowali do ich wierzeń... No przecież te roszczenia to po prostu SKANDAL!

23:22, haereticus
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 07 stycznia 2010
"Mądrość" obrońców ewolucjonizmu
"Gazeta Wyborcza" opiblikowała interesujący wywiad z Grzegorzem Niedźwiedzkim, doktorantem w Zakładzie Paleobiologii i Ewolucji na Wydziale Biologii Uniwersytetu Warszawskiego, o jego najnowszych odkryciach. Chodzi o odkryte pod Kielcami ślady tetrapoda żyjącego rzekomo 395 milionów lat temu. Publikacja o okryciu opublikowana została właśnie w porestiżowym magazynie "Nature". Cały czas naukowcy - ewolucjoniści próbują dojść do tego gdzie i kiedy "życie wyszło z morza" i z biegiem czasu idzie im raczej coraz gorzej. Najnowsze odkrycia są bardzo ciekawe, ale w gruncie rzeczy niczego nie dowodzą. pozwoliłem sobie skomentować ten tekst słowami: "Ciekawa sprawa, ale oczywiście w dalszym ciągu niczego nie dowiedziono co do rzekomego "wyjścia życia z morza"! "Zapomniano" też poinformować jak niepewne są stosowane metody datowania. Bo po co ludziom głowę takimi "szczególikami" zawracać? Jeszcze by się zaczęli zastanawiać czy ewolucja jest faktem. Hi hi hi..." Reakcja była, niestety, typowa. "Przemądrzy" zwolennicy ewolucjonizmu odpowiedzieli szyderstwem i obraźliwymi porównaniami pod moim adresem. To normalne. W takich wypadkach zazwyczaj "argumenty" zwolenników ewolucjonizmu to jedynie "argumenty" ad personam, na poziomie słabo rozwiniętego intelektualnie przedszkolaka. Przerażające jest to, że taki sam poziom w tym wypadku reprezentują naogół i amatorzy, ślepo wierzący w to, w co nakazano im wierzyć w szkole i "wybitni" naukowcy...
12:41, haereticus
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 05 stycznia 2010
Katolicy zamykają usta

"Radio należące do koncernu Agora ubolewa nad losem rysownika Andrzeja Czeczota, który skarży się na cenzurę religijną. Jako ilustrację tej cenzury podaje historię, w której prymitywnie obraża księży katolickich. Jak dowiedział się portal Fronda.pl sprawą zajmie się na najbliższym posiedzeniu Rada Etyki Mediów. Rysownik narzekał na antenie na brak wolności słowa w Polsce, po czym opowiedział wymyśloną historię o tym, w jaki sposób Kościół postanowił sobie poradzić ze spadkiem powołań kapłańskich. - (...) Uchwalono, że trzeba postawić na rzeszę ministrantów. Kongregacja Wiary zebrała się i ogłosiła, że stosunek kapłana z ministrantem nie jest śmiertelnym grzechem pedofilii, ale pierwszym stopniem święceń kapłańskich i aktem strzelistym posłuszeństwa. A teraz podajcie mi adres medium, które to opublikuje - pytał wyraźnie zadowolony z siebie. (...) ....na najbliższym spotkaniu REM [Rada Etyki Mediów] naradzi się, co zrobić z wypowiedzią Czeczota w radiu Agory." - komunikuje portal Fronda.

Wypowiedź pana Czeczota do najsmaczniejszych nie należy - to fakt. Ale drugi fakt, że polscy ultrakatolicy to tak jak fanatyczni wyznawcy islamu - z byle powodu podnoszą wrzask. Tyle, że zachowują się w sposób nieco bardziej cywilizowany, no i w odwecie nie wywołują zamieszek na ulicach i nie podkładają bomb. Zamiast wszczynać natychmiastowo kolejną awanturę o "obrażanie" katolików lepiej by zrobili, gdyby siedzieli cicho. I to nie tylko z powodu faktów ze Stanów Zjednoczonych, Australii, pojedynczych przypadków w Polsce, czy ostatnio ujawnionych masowych przestępstw seksualnych dokonanych przez "braci zakonnych" w Irlandii (Uwaga! Lecą głowy w Kościela katolickim za to!), ale by spokojnie przemyśleć sobie co naprawdę ten człowiek powiedział. Robiąc burzę potwierdzają tylko, że pan Czeczot miał rację - że jest cenzura religijna, może nie tyle ze strony mediów co raczej jako skutek działań fanatycznych katolików. Tak, uważam, że to prawda - katolicy kochają cenzurę... Oni tak bardzo cierpieli w latach PRLu, tak im doskwierała cenzura, a dziś to oni są cenzorami i chcieliby zamknąć usta tym, którzy niepochlebnie mówią o ich Kościele. Bywa tak, że najmniejsza krytyka Kościoła katolickiego, papieża, biskupów, księży, jest ich zdaniem "atakiem na Kościoł". Ba! Dobrze udokumentowane przypadki nadużyć ze strony duchowieństwa lub Kościoła katolickiego, gdy opisze się to w mediach, to również jest "atak na Kościół". Pan Czeczot przesadził, ale to prawda, że w Polsce nie można się czuć swobodnie. Nie ma wolności słowa, bo nigdy nie wiesz o co będą cię szarpać katolicy! 

Czasem odnoszę wrażenie, że katolikom się zdaje, że ich tknąć nie można. A ja się pytam: DLACZEGO? Bo ich Kościół jest "tak święty"? Bo są w tym kraju "większością"? To PODOBNO świecki kraj... PODOBNO - bo widać wyraźnie, jak ludzie na urzędach pokorniutko klęczą przed rzymskim katolicyzmem i służą mu. Bo jak inaczej sobie wytłumaczyć, że REM ma zamiar zająć się tą sprawą? Przecież to istny CYRK! REM się ośmiesza, a środowisko "Frondy" ośmiesza katolicyzm. Bo cóż to za "wielka wiara", która zniża się do szarpania się z każdym, kto pół słówka "obraźliwego" powie? Jakże słaba musi być wiara katolicka, skoro trzęsie się w nich wszystko z powodu kilku słów jakiegoś człowieka! Każdy rozsądny człowiek co najwyżej wzruszy ramionami na takie uszczypliwości. A chrześcijanin... Chrześcijanin? Czyż chrześcijanin nie powinien znosić w pokorze nawet siarczystego policzka, a co dopiero kilku uszczypliwych słówek? Tak mówił przecie Chrystus! On nie uczył, by pyskować i skarżyć, gdy jego uczniowie się źle poczują po tym, co ktoś im złego lub "złego" uczynił lub powiedział. On nie kazał: "Niszczcie swoich przeciwników, targajcie po sądach, zamykajcie usta..." On, ucząc pokory, powiedział: "Dostałeś w dziób, to nadstaw się jeszcze z drugiej strony!" (bardzo luźna parafraza). I znów odnoszę wrażenie, że katolicy nie odrobili zadanych lekcji!

"Trzeba powiedzieć stanowcze dość obrażaniu katolików - stwierdza prezes wydawnictwa Fronda Tomasz Terlikowski, który został poproszony przez radiostację o komentarz do wybryku rysownika." I ta wypowiedź mnie "rozbroiła". Bo może by tak najpierw pan Terlikowski zajął się oczyszczaniem własnego podwórka? Bowiem na forach "Frondy" bardzo popularnym "sportem" jest obrażanie. Tyle, że - oczywiście - nie obraża się katolików, ale różnych innych. Nieraz można przeczytać np. wpros bezczelne komentarze pod adresem protestantów. Ale może to już panu Terlikowskiemu nie przeszkadza? Tylko dlaczego niby jedna tylko wspólnota wyznaniowa w tym kraju ma być szczególnie chroniona? Dlaczego tylko przeciw katolikom nie można nic złego powiedzieć? Im wolno wszystko?  To mi się nie podoba!

10:30, haereticus
Link Dodaj komentarz »
środa, 23 grudnia 2009
Próbują nam zamknąć usta!

"Były kandydat Centrolewicy w wyborach do Parlamentu Europejskiego Krystian Legierski skarży się na polskie sądy ws. funkcjonowania postępowań wszczynanych na podstawie przepisów o tzw. trybie wyborczym. Chodzi o wypowiedzi posłów Prawicy Rzeczpospolitej na temat homoseksualizmu. Podczas spotkania w trakcie kampanii wyborczej do Parlamentu Europejskiego 26 maja 2009 r. w Urzędzie Gminy w Kartuzach kandydatka na europosłankę z ramienia Prawicy Rzeczypospolitej Maria Mięsikowska-Szreder powiedziała, że "homoseksualizm jest chorobą przekazywaną genetycznie i należy ją leczyć". Pełnomocnik na okręg Gdynia-Słupsk-Gdańsk Andrzej Czaplicki nazwał homoseksualizm "zboczeniem". Inny z kandydatów na europosłów Stefan Czupa powiedział, że homoseksualizm jest "jakimś organicznym uszkodzeniem mózgu". Legierski poczuł się dotknięty tymi określeniami i złożył do SO w Warszawie wnioski w trybie ordynacji wyborczej do Parlamentu Europejskiego. Stwierdził, że twierdzenia te były dla niego obraźliwe i miały negatywny wpływ na prowadzoną przez niego kampanię wyborczą, a także że podważały wiarygodność jego i jego partii. Domagał się zakazu rozpowszechniania tych informacji, ich sprostowania oraz przeprosin." - donosi serwis Chrześcijanin24.

To jest SKANDAL! To jest po prostu GRANDA! Oto w jaki sposób homoseksualiści walczący o swoje "prawa" i "swobody" próbują ograniczyć PRAWA i SWOBODY innych. Żadna z tych wypowiedzi, które skarży ten człowiek nie jest obraźliwa, agresywna, i nie stanowiła ataku personalnego a jedynie wypowiedź pana Czupy nie jest zgodna z prawdą. O uszkodzeniu mózgu nie może być tu mowy, ale o chorobie jak najbardziej. Uważam, że niesłusznie homoseuskalizm usunięto z listy chorób psychicznych - tym bardziej jestem tego pewien, że dokonało się to pod naciskami prohomoseksualnego lobby. My mamy prawo mieć inną opinię na temat homoseksualizmu niż homoseksualiści.  Nawet jeśli Amerykańskie Towarzystwo Psychiatryczne zrobiło wielki błąd i wykreśliło homoseksualizm z listy schorzeń psychicznych, a w 1991 roku uczyniła to Światowa Organizacja Zdrowia (WHO), to my mamy pełne prawo się z tą opinią nie zgadzać - tym bardziej, że także wielu lekarzy się z tą opinią i z tymi decyzjami nie zgadza (co homo-aktywiści konsekwentnie przemilczają!). Mamy pełne prawo uważać to za zboczenie, grzech i chorobę. I mamy prawo głośno mówić o tym. To prawo jest nam KONSTYTUCYJNIE ZAGWARANTOWANE! Oni mają prawo się z tym nie zgadzać i polemizować. Ale zamiast tego wsczynają spory i awantury. Oby homo-dyktatura nigdy nie wyparła u nas demokracji i praw obywatelskich!

Homoseksualiści niech sobie robią co chcą, mają przekonania jakie im odpowiadają i niech wyrażają je. Proszę bardzo! Mają do tego prawo! I w swoich domach, w swoich sypialniach mogą robić co chcą. Mogą "sypiać" z kim chcą i nikt nie ma prawa ich poniżać, atakować, obrażać. Nikt nie ma prawa zaglądać w ich życie prywatne i komentować to. Nikogo nie powinno interesować z kim współżyją. Ale my chcemy mieć takie same prawa - myśleć onaczej niż oni, potępiać to, co uważamy za złe i chore, mówić o tym głośno. Tak samo, jak oni mają prawo uważać, i stwierdzać publicznie, że nie robią nic złego, tak samo my mamy prawo potępiać homosekualizm. Bez tych praw nie ma WOLNOŚCI! A te praw chcą nam odebrać homo-aktywiści. Chcą nas pozbawić wolności! I są coraz bardziej agresywni i bezczelni w swoich działaniach.

Ja nie mam nic przeciw panu Legierskiemu. Nie żywię żadnej niechęci wobec niego samego czy wobec jakiegokolwiek homoseksualisty. Każdy zasługuje na szacunek i swobody. Ale uważam, że wszczynanie awantur - i to na szczeblu międzynarodowym - dlatego, że kto inny ma odmienne zdanie o homoseksualizmie jest po prostu żałosne i można to postrzegać jako przejaw agresji i próby tłamszenia. My nie jesteśmy zobowiązani do jednomyślności. My nie jesteśmy zbowiązani do uznawania homoseksualizmu za coś normalnego. Nie jesteśmy zobowiązani, by myśleć i mówić tak, jak oni by chcieli. I nikt nam tego nie ma prawa narzucać! A pan Legierski musi być świadomy tego, że oni sami - homo-aktywiści - nakręcają w ten sposób sprężynę w mechanizmie niechęci wobec homosekualizmu w naszym społeczeństwie. A Polacy nie należą do tych, którzy sobie dają w kaszę dmuchać, zamykać usta, ograniczać wolność. Jak Polakom w końcu nerwy puszczą, to już dziś serdecznie współczuję homoseksualistom! A już obecnie starczy poczytać dyskusje w internecie, by przekonać się, że napięcie wokół homosekusalizmu rośnie. NIGDY dotąd homoseksualizm nie miał tylu wrogów co obecnie i NIGDY wcześniej nie odnoszoną się do homoseksualizmu tak ostro, jak obecnie! A im więcej podobnych akcji, tym częściej czyta się jak najgorsze rzeczy o nich! Przypadek? NIE! Czy homo-aktywiści naprawdę nie marzą o niczym innym, jak o przeciągnięciu struny, co niemal na pewno skończy się tym, że zarobią guza? Bo ja bym na ich miejscu się obawiał, że komuś w końcu mogą nerwy puścić! Polak nie zalicza się do ludzi, którzy dadzą sobie zamnkąć usta i ograniczać wolność...

20:00, haereticus
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 21 grudnia 2009
Polska dziwaczeje

"Podpisany przez ponad 120 tysięcy osób projekt ustawy o parytetach płci na listach wyborczych został złożony w Sejmie.  Według projektu każda z płci ma mieć gwarancję połowy miejsc na listach wyborczych już w trakcie najbliższych wyborów samorządowych. Ustawa ma zmienić trzy ordynacje wyborcze - do Sejmu, Parlamentu Europejskiego oraz rad gmin, powiatów i sejmików wojewódzkich. Parytet nie obejmie wyborów do Senatu i do rad gmin do 20 tys. mieszkańców, bo tam jest ordynacja większościowa. Autorzy projektu proponują, by 'liczba kobiet na listach nie mogła być mniejsza niż liczba mężczyzn'." - inforumuje internetowy serwis "Gazety Wyborczej".

"Parytety" to jest chory wymysł i odstępstwo od zasad demokratycznych. Niby dlaczego liczba kobiet ma być równa liczbie mężczyzn? Kobiety mają prawo startować w wyborach i startują. I mają stanowiska. O tym, kto kandyduje i kto zasiada w Parlamencie czy radach nie powinna decydować płeć, ale poparcie społeczeństwa - a to dokonując wyborów powinno się kierować co dana osoba sobą reprezentuje, co potrafi... Jeśli uda się przepchnąć ten feministyczny wymysł, to ja już do żadnych wyborów NIE IDĘ. Mam jednak nadzieję, że nasi politycy - z każdej ze stron politycznej sceny - okażą się na tyle mądrzy, by do takiego wypaczenia nigdy nie dopuścić.

15:13, haereticus
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 37
O autorze
Zakładki:
A to mój głowny blog:
Ciekawe blogi
Kliparty
Mp3
Newsroom ;-)
Popieram:
Przydatne
Rad ich słucham
Radia on-line
Solidarność z okupowanym Tybetem
Ulubione piwa (dozwolone od 18 lat!)
W kręgu moich pasji - campery
W kręgu moich pasji - ciężarówki
W kręgu moich pasji - fotografia
W kręgu moich pasji - historia
W kręgu moich pasji - kultura
W kręgu moich pasji - podróże
Zabawy i gry
Zaprzyjaźnione strony
statystyka