Czasem coś mnie wkurza, dziwi, zasmuca, raduje, szokuje, bulwersuje... I o tym jest ten blog!
RSS
czwartek, 31 maja 2007
Lektury Pana Ministra

Grafika pochodzi z sewisu ClipartHeaven

"Ministerstwo Edukacji Narodowej zmieniło kanon lektur. Nowy ma obowiązywać od przyszłego roku szkolnego. Projekt rozporządzenia w tej sprawie MEN umieściło na swojej stronie internetowej. Z listy lektur zostali wymazani: Witold Gombrowicz (dotąd licealiści czytali "Ferdydurke" i "Trans-Atlantyk") i Witkacy ("Szewcy" ). Zniknął też Johann Wolfgang Goethe - uczniowie nie poznają więc ani "Cierpień młodego Wertera" ani "Fausta". Nie ma "Procesu" Franza Kafki i ani jednej powieści Josepha Conrada. Skreślony został również "Inny świat" Herlinga-Grudzińskiego, wypadł Fiodor Dostojewski. (...) - Nowy kanon funduje nam straszliwą lukę kulturową. Takiego absurdu nawet Witkacy by nie wymyślił - komentuje dr Tomasz Wroczyński z Instytutu Literatury Polskiej Uniwersytetu Warszawskiego (...). W nowym kanonie MEN jest prawie 50 nowych pozycji, wśród nich trzy powieści Jana Dobraczyńskiego, pisarza i działacza katolickiego, przed wojną członka Stronnictwa Narodowego. MEN tłumaczy, że są nacechowane "wielkim ładunkiem patriotyzmu i wartościami chrześcijańskimi". Książka Jana Pawła II ("Pamięć i tożsamość") oraz opowieść o papieżu - "Wujek Karol. Kapłańskie lata Papieża" (jako przykład literatury biograficznej) pióra publicysty Pawła Zuchniewicza." - informuje Gazeta Wyborcza w artykule p. Aleksandry Pezdy "Na indeksie Giertycha".

No cóż, w każdym normalnym państwie taka rewolucja byłaby nie do pomyślenia, ale w naszym kraju?... To nawet za socjalizmu nie było nic podobnego - nie obowiazywała aż taka poprawność ideologiczna lektur. To, co wyprawia minister Giertych, jest po prostu żałosne. To dowód na to, że jest najgorszym ministrem edukacji w historii Polski. Dla dobra społeczeństwa i szkolnictwa powinien zostać natychmiast wywalony z Rządu Rzeczpospolitej trzeciej i pół na zbity pysk. Ale to przecież niemożliwe - bo koalicja to świętość. I władza połączonych sił PiS-LPR-Samoobrona jest wazniejsza niż dobro społeczne i własciwa edukacja. Lepiej mieć głabów w narodzie, bo ludźmi niedouczonymi łatwiej manipulować.

Nie wiem co bardziej bulwersuje - usunięcie z kanonu lektur pozycji należacyh do kanonu literatury poslkiej i swiatowej, czy też zaplanowana przymusowa indoktrynacja katolicka dzieci i młodzieży. Tymczasem szkoła świecka powinna być całkowicie neutralna światopoglądowo. Ale za ministra Giertycha to się zdarzyć nie może. Proponuję min. Giertychowi wprowadzić jeszcze kilka książek z religijnej półki - z pewnością zostanie to docenione przez Dyrektora... Ojca Dyrektora.

15:33, haereticus
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 14 maja 2007
Uri Geller ma kłopoty
Uri Geller - sławny magik-hochsztapler z Izraela, twierdzący, że siłą umysłu zgina sztućce (udowodniono, że tak nie jest - że mamy do czynienia ze sprytnym oszustwem) - ma poważne kłopoty. Oto bowiem posunął się do chwytów wręcz bezczelnych zwalczając dostępne w internecie materiały video podważajace jego zdolności. Doprowadził bezprawnie (jak się okazuje) do wykasowania niewygodnych mu materiałów z popularnego serwisu YouTube. Pisze o tym obszernie "Gazeta Wyborcza" w artykule "Może i zgina łyżeczki siłą woli, ale prawo złamał". No cóż - prawdziwa cnota krytyk się nie boi. Dlaczego obawia się ich Uri Geller? Iluzjonista został zdemaskowany już dawno przez nie mniej od siebie słynnego Jamesa Randi, który swą sławę i bogactwo zawdziecza m.in. zdemaskowani Uri Gellera. Jednak mimo to w dalszym ciągu idzie w zaparte mamiąc ludzi iluzją i twierdząc, że to działają siły paranormalne. Naiwnych wciąz nie brakuje - zwłaszcza wśród ezoteryków, z których wielu ślepo wierzy Gellerowi.
12:53, haereticus
Link Dodaj komentarz »
12-latka umiera po heroinie
Portal o2 donosi, za "Życiem Warszawy": 12-latka umiera po heroinie. Szóstoklasistka zasłabła w szkole po przedawkowaniu narkotyku. Badania lekarskie wykazały, że jej płuca już były uszkodzone prze heroinę! I pomyśleć, że niektórzy nasi parlamentarzyści chcą na powrót otworzyć furtkę dealerom, którzy bezczelnie korzystali z przepisu pozwalajacego posiadać przy sobie mała dawkę narkotyków "na własny użytek" - o czym już pisałem. To zdarzenie pokazuje jak bardzo skandaliczny jest ten wymysł.
11:12, haereticus
Link Dodaj komentarz »
Racja
Niektórzy ludzie mają dziwny sposób myślenia: udowodnij mi proszę, że masz rację, ale... nie opierając się na materiałach, które wskazują, że masz rację. No i co - kurka! - ja mam zrobić, skoro ktoś odrzuca podsuwane mu materiały z góry zakładając, że są zmanipulowane, nierzetelne, bo nie zgadza się z tymi, którzy je wypracowali? No przecież nie sposób podeprzeć swoich racji, swych poglądów, materiałami z nimi sprzecznymi, a bliskimi sercu przeciwnika - z nimi można co najwyżej polemizować i obalać, ale do tego wciąż trzeba argumentów ze swojej strony, podpierających własne poglądy (a więc tych, których nie akceptuje przeciwnik w dyskusji!). Po prostu jest to niemożliwością. I kto tu wychodzi z założenia, że jego i tylko jego poglądy są jedynie słuszne a wszystko, co zawiera materiały sprzeczne z jego poglądami należy automatycznie odrzucić? Żąda się czegoś, co nie jest możliwe do zrealizowania, a jeśli nie jest zrealizowane odtrąbia się zwycięstwo, bo przeciwnik "nie dostarczył argumentów" przemawiających za jego tezą, a więc można uznać ją za błędną i nie udowodnioną. Gdzie tu sens, gdzie logika? W ten sposób można całe życie przetrwać w zaślepieniu i nie dojść do prawdy...
01:17, haereticus
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 13 maja 2007
Japończycy są dziwni

Próbuję się zabrać za książkę Lucjana Wolanowskiego "Walizka z przygodami" (Wydawnictwo "Iskry" Warszawa 1977). Idzie opornie, bo - przynajmniej na poczatku - jest trochę drętwa i napisana strasznie chaotycznie (czego - przyznam - po Wolanowskim się nie spodziewałem, licząc na lepszą jakość tekstu). Ale równocześnie znalazłem tam właśnie, na samym jej początku, coś, co sprawiło, że moje oczy się szerzej otworzyły:

"Każda niemal szanująca się firma japońska ma własny hymn, śpiewany przez jej pracowników przy róznych okazjach, czasami nawet codziennie, a niekiedy - istniejacy tylko w nagraniach płytowych. Nalega się na nowo przyjmowanych do pracy, aby szybko opanowali słowa i melodię hymnu, niektóre koncerny japońskie opracowały słowa i melodię hymnu, niektóre koncerny japońskie obywają się bez tej pieśni. Kiedy już jednak istnieją - hymny takie są źródłem zdziwienia reportera.. Ich słowa tracą oczywiście w przekładzie, który blado oddaje sens japoński. Mowa tam jednak o 'wysyłaniu ludom całego świata naszych towarów, które tryskają niczym woda ze źródła'. Tak wyśpiewują pracownicy Matsushita nad swoimi radiami, magnetofonami i innymi urządzeniami tej branży. Personel Suntory, czyli największej gorzelni Japonii, też nie wyraża przesadznej skromności, kiedy śpiewa, że jedne z produktów tej firmy 'wstrząsa osią ziemi, słońce powstaje o swicie, a nasze umiłowane przedsiębiorstwo kroczy ku lepszej przyszłości.'

Na wysoką nutę nastawiony jest również śpiew Japońskich Linii Lotniczych: 'Popatrz tam, jak niczym gwiazda na niebie sunie samolot, jego światła koloru tęczy błyszczą w magicznej nocy, ponad burzami i chmurami. Hej, naprzód, ty srebrny ptaku nadziei!"

A oto inna próbka liryki przemysłowej: 'Wybiegnijmy teraz na pola bardziej jeszcze zielone. Tam, gdzie świeci piękne słońce. Marzymy, a w marzeniach tych jest wykonanie naszych najlepszych postanowień. W naszych sercach rozpościera się teraz błekitne niebo, razem ruszamy pędem naprzód, naprzód do naszego celu! Ach, Fujitsu, naszym celem jest jutro! Weźmy się pospołu za ręce i uśmiechajmy się do każdej nadchodzącej godziny. mamy marzenia, marzenia o młodzieńczej miłości i potędze. Chcemy teraz wykorzystać naszą całą wiedzę. Chcemy, aby nasza technika miała zasięg ogólnoświatowy. Ach, Fujitsu połączy cały świat! Niech sprzymierzą się serca całego rodzaju ludzkiego. Niewidzialna siła, którą teraz władamy, może nawet i kosmos podbić. Tak w pracy, jak i w zabawie chcemy działać harmonijnie. Podzielimy się z innymi tym, co odkrywamy sięgając po jutro. ach, Fujitsu codziennie przysparza tyle radości!'

Firma Fujitsu poza hymnem ma także i własną flagę. Białym barbarzyńcom wyjaśnia się cierpliwie jej sens: 'Kolor błekitny symbolizuje chęć utrzymania pokoju na świecie, biały jest natomiast symbolem czystości. Barwa czerwona znamionuje stan naszych umysłów, które nastawione sa na postęp i szczęście ludzkości. Nasza flaga obrazuje właśnie naszą głeboką wolę zrealizowania tych celów poprzez wyrób komputerów'..."

 Wolanowski pisał to jakieś 30 lat temu... Czy sprawy się wciaz tak mają - nie wiem, pewnie tak, bo Japończycy cechują się przywiązaniem do swych zwyczajów i zaawansowanym pracoholizmem. japończyk ma podobno tydzień urlopu w roku i szczęśliwy wraca do pracy, za którą się stęsknił. Niemal do ziemi kłania się szefowi i robi, robi, robi, robi... Życie w stałym galopie źle się odbija na zdrowiu - coraz więcej japończyków umiera przedwcześnie - przede wszystkim plagą, jak można się dowiedzieć z mediów, są zawały serca. Niby tak rozwinięte państwo, ale jakim kosztem? Czytając tą relację Wolanowskiego (jakże fatalnie napisaną!) nie mam złudzeń: JAPOŃCZYCY SĄ DZIWNI!

17:46, haereticus
Link Dodaj komentarz »
Premier - optymista.
"Nie mogę wykluczyć, że po następnych wyborach wspólne rządy PiS i PO okażą się możliwe - ocenia w rozmowie z "Wprost" premier Jarosław Kaczyński" - mozna przeczytać na Wirtualnej Polsce. Jesli uwzględnić jak bardzo traci sympatię w narodzie PiS i bracia Kaczyńscy, to premiera należy uznać za wielkiego optymistę. Jak dalej tak bedą do siebie ludzi zniechęcać i się ośmieszac, to PiS może nie wejść do Parlamentu. Już dziś wielu się śmieje, że jakie prawo, taka i sprawiedliwość... Sam się dałem skusić PiSowi przy ostatnich wyborach. Uwierzyłem - oddałem głos na kandydatów do Sejmu z PiSu (głosując, fakt, na ludzi a nie na parię). Dziś szczerze żałuję i proszę o wybaczenie, że przyczyniłem się do nieszczęścia naszej Ojczyzny. Bo cały naród, a szczególnie ci, co łyknęli piękne hasła, obudził się z ręką w nocniku... Oby jak najkrócej PiS był przy sterze!  Kaczyńscy nie mają mojej sympatii - dużo stracili od czasu gdy byli Jackiem i Plackiem. Dużo obiecywano, a nadziei dla Polski pod panowaniem PiS nie ma.
04:34, haereticus
Link Dodaj komentarz »
sobota, 12 maja 2007
Ofiara alkoholu

"Jak donosi "Dziennik", w Bytomiu doszło do tragedii. 12-letnia Magda powiesiła się, bo nie mogła już znieść libacji urządzanych przez matkę i siostrę. Jedna z imprez matki dziewczynki i jej 20-letniej siostry zakończyła się tragicznie. Jak powiedział "Dziennikowi" Adam Jakubiak z bytomskiej policji, ciało dziecka znalazł o 3. w nocy inny uczestnik libacji, wysłany przez kobiety do sklepu po wódkę. Jacek Pytel ze śląskiej policji powiedział "Dziennikowi", że do mieszkania często wzywano patrole. Mimo to nikt nie zwrócił uwagi na sytuację 12-letniej dziewczynki" - dowiaduję się dziś z o2. I w zasadzie cały komentarz powinien wyglądać tak:

[*]

Zastanawiam się tylko czy ktoś z tego wyciągnie jakieś wnioski, by w przyszłości ograniczyć liczbę takich tragedii? Państwo nasze niby prowadzi akcje profilaktyczne, ale równocześnie świetnie zarabia na sprzedawanym alkoholu. I tak w zasadzie to nie bardzo widać coś oprócz haseł i sporadycznych interwencji. A same deklaracje nic nie pomogą - potrzeba zdecydowanego działania. Nie - wcale nie prohibicji, zakzu sprzedaży alkoholu, bo to nie jest żadne wyjście, a tylko napędziło by klientów gangom (jak pokazało doświadczenie amerykańskie, gdzie na wprowadzeniu prohibicji skorzystali wyłacznie wielcy mafiozi). Myślę, że potrzeba akcji uświadamiajacych i realnej pomocy dla ludzi z problemem alkoholowym... Zastanawiam się też czy tam nikt spośród kolegów, nauczycieli, a przede wszystkim sąsiadów nie widział, że dziewczynka ma problem, że sytuacja jest tak fatalna... Czy nikt nie próbował pomóc? Czy przede wszystkim sąsiedzi nie dostrzegali, że mała ma kryzys i potrzebuje pomocy? Przecież to musiało dłuższy czas narastać. Tak często patrzymy a nie dostrzegamy... Czasem tak jest nam łatwiej. Nie - nikogo nie osądzam, tylko sie zastanawiam...

Chodzi o to, że sąsiedzi powinni się interesować co się dzieje z ich sąsiadami, a trochę odnoszę wrażenie, że w tym przypadku pewnie interesował ich bardziej własny spokój niż cokolwiek innego. jest teraz taka tendencja, że z sąsiadami ma się coraz słabsze relacje. czasem ludzie mieszkają w bloku na jednym piętrze, a nawet się nie znają, nie mówiąc już o jakimś związku, solidarności, pomocy, trosce... Jeden drugim się nie zainteresuje, nie pomoże... Odnoszę wrażenie, że coraz bardziej obojętniejemy na siebie. Być może to jest jeden z powodów śmierci Magdy? Brak troski, zrozumienia i pomocy zza ściany? To tylko przypuszczenie... Ale warto się zastanowić nad tym, co się od jakiegoś czasu z nami dzieje i czy naprawdę jesteśmy dobrymi i życzliwymi Sąsiadami. takimi właśnie "Sąsiadami przez duże S"...

A mi brak takiej sąsiedzkiej atmosfery - brak ludzi, którzy nie zamykają się w ciasnych ścianach własnego "m"... Coraz trudniej o jakieś fajne relacje miedzyludzkie, choćby w jednym bloku. Coraz trudniej znaleźć kogoś, na kogo można liczyć...

20:55, haereticus
Link Dodaj komentarz »
Bioenergoszamani - mit dla naiwnych

Kurcze! jak czasem trudno zrozumieć ludzi... Niby mamy XXI wiek. Niby latamy w kosmos. Niby w każdym prawie domu komputer - coraz częściej z wejściem do internetu. A w ludziach to czasem taka ciemnota, jak za średniowiecza. Wiadomo jak popularne są wrózki, jasnowidze, horoskopy, radiestezja... Niebezpieczeństwo jest to z cała pewnością, ale to jeszcze nic - można się pogubić duchowo w życiu. Ale naiwni nawet życie ryzykują chodząc do jakichś szemranych szamanów, dumnie zwących się bioenergoterapeutami (jak to powaznie brzmi!). Świetny artykuł - autorstwa p. Rafała Majchrzaka opublikował portal o2.pl. Tekst zatytułowany "Czy 'uzdrowiciele' to oszuści?" daje jasną i precyzyjną odpowiedź: TAK!

"Najsłynniejszym polskim uzdrowicielem był przez długie lata Zbyszek Nowak z Podkowy Leśnej, który prowadził autorski program w telewizji Polsat zatytułowany "Ręce, które leczą". Za pośrednictwem telewizji uzdrowiciel przesyłał swoją energię chorym i wpływał w ten sposób na ich stan zdrowia. Prócz tego Zbyszek Nowak wydawał periodyk o tematyce paramedycznej "Świat to Apteka", do którego dołączano specjalne "energetyczne kartki Zbyszka Nowaka". Były to ulotki formatu zbliżonego do naklejek na butelkach z wodą mineralną. Na ulotce widoczny był sam uzdrowiciel z uniesionymi lekko rękami. Kartkę energetyczną należało wyciąć i nakleić na butelkę ze zwykłą wodą, a wtedy nabierała ona leczniczych właściwości" - pisze p. Majchrzak. Przypomina też Kaszpirowskiego, który obiecywał polecieć w kosmos i stamtąd leczyć cała ludzkość i... zapładniać kobiety. Przypomina też o śmierci dziewczynki leczonej przez takich "bioenergoszamanów" z choroby nowotworowej za pomocą... krzemu. W zasadzie nie powinno się ich określać nawet szamanami, bo prawdziwi, plemienni szamani, zwykle rzeczywiscie leczyli, na ile pozwalała prymitywna medycyna - znali się na wielu roślinach mających leczniczy wpływ (na długo przed odkryciem przez białych posługiwali się np. vilcacorą czy żeńszeniem). A więc przez szacunek do nich należy unikać takich porównań, a "bioenergo........" po prostu nazwać hochsztaplerami, sprytnymi oszustami.

"Bioenergo........." jakby coraz więcej w naszym kraju - co świadczy dość dobitnie, że jest na nich zapotrzebowanie. Widać ciemnoty jeszcze dużo w narodzie... Iluz naiwnych korzysta z ich "czarów" czasem ryzykując nie tylko zdrowie, ale i życie? Tyle się o tym mówi przecież - ich metody są otwarcie krytykowane, podważane... Zdawałoby się, że już dawno wszystko jasno wyjaśniono i obalono te kłamstwa... Lekarze ostrzegają... A jednak! Są ludzie gotowi wierzyć w "ręce które leczą", w niesamowite energie, w cudowne naklejki, w "energetyzowaną" wodę... Zacofanie jak w "trzecim świecie". Przerażające!

04:45, haereticus
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 10 maja 2007
Wegański fanatyzm zabił dziecko
"Małżeństwo wegan zagłodziło na śmierć swojego swego sześciotygodniowego synka - podał dziennik.pl. Żywiący się tylko produktami roślinnymi rodzice przez sześć tygodni karmili noworodka jedynie sokiem jabłkowym i mlekiem sojowym. Chłopiec umarł z głodu." - tą przerażającą wiadomość znalazłem na o2.pl. Oryginał informacji można znaleźć na stronie "Dziennika on-line". Znam wegetarian i wegan. Całe szczęście, że nie wszyscy są tak głupi i nieodpowiedzialni, a przede wszystkim fanatyczni. Jade Sanders i Lamont Thomas - wyrodni rodzice dziecka resztę życia spędzą za kratkami, skazani za morderstwo. Wegetarianizm podobno jest zdrowszy niż tradycyjny styl odzywiania. Weganizm jest zaostrzoną wersją wegetarianizmu. Jak widać jednak jest niebezpieczny gdy przybiera formy fundamentalistyczne, w których wymyślone zasady nie są łączone ze zrowym rozsądkiem.
20:43, haereticus
Link Dodaj komentarz »
środa, 09 maja 2007
Bombowa szkoła

"Granaty i pociski artyleryjskie znaleziono w podstawówce na Podlasiu - podało radio RMF FM. Do szkoły przynieśli je uczniowie, którzy w ten sposób chcieli uczcić rocznicę zakończenia II wojny światowej. Granat bojowy F-1, pochodzący z okresu II wojny światowej, przyniósł 11-letni uczeń. Pokazał go kolegom podczas lekcji religii. Chłopiec znalazł granat już kilka miesięcy temu, ale dopiero z okazji rocznicy zakończenia II wojny światowej, postanowił się nim "pochwalić". Inny uczniów na lekcji historii zaprezentował pocisk artyleryjski, zawierający wewnątrz trotyl. Zszokowana nauczycielka natychmiast zawiadomiła dyrekcję. Sprawą zajęła się już policja. Na razie całą szkołę ewakuowano" - poinformowało radio RMF Fm, a za nim portal internetowy o2.pl.

II wojna światowa zakończyła się ponad 50 lat temu. Wciąż jeszcze jednak znajdowane są różne niewypały... Od czasu do czasu słyszy się o groźnych wypadkach, kończących się kalectwem lub śmiercią. Wojna sprzed 50 lat, bandytyzm hitlerowskich Niemiec, wciąż zbiera plony. Te dzieci mogły zginąć. Paradoksalnie - choć urodziły się kilkadziesiąt lat po zakończeniu wojny, należy wspólczesne ofiary niewypałów zaliczać do ofiar wojny z hitlerowcami. Gdyby nie ta wojna bowiem, nie byłoby takiego ryzyka i nie doszło by do wielu tragedii. To pokazuje jak daleko w czasie ciągną się skutki ludzkiej agresji... 50 lat po wojnie wciąz może ona być powodem ludkiego cierpienia i nowych krzywd, choć na nieporównywalnie niewielką skalę. Wszczynający wojnę jednak nigdy nie liczą się z żadnymi jej konsekwencjami - ani dla siebie, ani dla innych...

15:17, haereticus
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2
O autorze
Zakładki:
A to mój głowny blog:
Ciekawe blogi
Kliparty
Mp3
Newsroom ;-)
Popieram:
Przydatne
Rad ich słucham
Radia on-line
Solidarność z okupowanym Tybetem
Ulubione piwa (dozwolone od 18 lat!)
W kręgu moich pasji - campery
W kręgu moich pasji - ciężarówki
W kręgu moich pasji - fotografia
W kręgu moich pasji - historia
W kręgu moich pasji - kultura
W kręgu moich pasji - podróże
Zabawy i gry
Zaprzyjaźnione strony
statystyka