Czasem coś mnie wkurza, dziwi, zasmuca, raduje, szokuje, bulwersuje... I o tym jest ten blog!
RSS
piątek, 29 czerwca 2007
Pułapka na pedofila

"Będzie wreszcie bat na pedofilów szukających ofiar w internecie. Posłowie mają dziś uchwalić prawo pozwalające policjantom na akcje, dzięki którym uda się wyłapać zboczeńców - pisze "Super Express". Jeśli prawo się zmieni, a tego można być pewnym, stróże prawa będą wchodzili na internatowe strony i podawali się np. za uczniów. Kiedy pedofil już połknie haczyk, policjant umówi się z nim na spotkanie, a potem na rękach zboczeńca zacisną się kajdanki" - czytam w serwisie o2. I bardzo dobrze. Jednak to tylko połowa tego, co trzeba zrobić. Bo nie sztuka wsadzić zboczeńca za kratki. Jesli ograniczymy się tylko do łapania i karania, to nic nie da na dłuższą metę. Dobrze, że Policja będzie mogła prowokować a sądzy skazać, ale to jeszcze mało... Potrzeba jeszcze opracowania leczenia psychiki pedofilów. Można powiedzieć, że to nie są typowi przestępcy - to przede wszystkim ludzie chorzy, o "zwichniętej" psychice. Przede wszystkim trzeba leczyć - to ważniejsze chyba niż karanie.

08:04, haereticus
Link Komentarze (1) »
czwartek, 28 czerwca 2007
Czy JP2 ocalił Kubicę?

"W czwartek przypada druga rocznica rozpoczęcia procesu beatyfikacyjnego Jana Pawła II. Obecnie, w Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych trwa już drugi, tzw. rzymski etap procesu. Biuro postulatora zainteresowane jest otrzymaniem świadectwa od kierowcy Formuły 1 Roberta Kubicy. Informację podała Polska Agencja Prasowa, która dowiedziała się o tym ze źródeł kościelnych. Biuro postulatora procesu księdza Sławomira Odera zainteresowane jest otrzymaniem świadectwa od kierowcy Formuły 1 Roberta Kubicy, który uszedł z życiem z niezwykle groźnego wypadku na torze wyścigowym. 10 czerwca w Montrealu Polak uderzył w betonową ścianę jadąc z prędkością ponad 230 km/h. Szczęśliwie nic mu się nie stało - wyszedł z kraksy tylko ze skręconą kostką. Prawdopodobnie o ocaleniu Kubicy będzie mowa w najbliższym numerze miesięcznika "Totus Tuus", wydawanego przez biuro postulatora procesu. Redakcja liczy na to, że kierowca zechce opowiedzieć o tym wydarzeniu. Kubica jeździ w kasku z napisem - "Jan Paweł II". Ale nie zawsze - np. w pierwszym tegorocznym Grand Prix w Australii Polak startował w kasku bez tego napisu. (...) W związku z toczącą się obecnie dyskusją na temat cudownego, jak się niekiedy podkreśla, ocalenia Kubicy z wypadku na torze Formuły 1, biuro postulatora procesu przyznało, że gdyby otrzymało od niego świadectwo, zostałoby ono dołączone do dokumentacji. Gdyby taka relacja napłynęła od kierowcy czy też jego bliskich, zostałaby zakwalifikowana do tzw. świadectw spontanicznych. A takim spontanicznym świadectwem - jak się przypomina - była relacja francuskiej zakonnicy Marie-Simon-Pierre, której niewytłumaczalne z medycznego punktu widzenia uzdrowienie z choroby Parkinsona wybrano jako cud przypisywany wstawiennictwu Jana Pawła II" - dowiedziałem się dziś z serwisu internetowego Gazety Wyborczej.

No ludzie kochani! To może ja sobie na czole napiszę "Jan Paweł II". Może zdarzy mi się jakiś wypadek, który przeżyję - m.in dzięki nowoczesnej technice zabezpieczeń. Albo może z okna wyskoczę i jakoś to przeżyję (też ryzykowny "sport")... I może i ja na coś się wówczas przydam w tej szopce odgrywanej przez Watykan, bo będzie "cud za wstawiennictwem JP2"? Zastanawiam się tylko jak długo jeszcze trzeba nam będzie znosić tą głupawkę, jaką Kr-k robi wokół osoby JP2, żeby tylko go jak najszybciej wynieść na ołtarze. Śmiechu warte - po prostu żałosne. Odnoszę przy ty wrażenie, że obecnie "subitosantyzm" to już nie zjawisko spontaniczne, jak na poczatku, gdy cały naród płakał po "polskim papieżu", lecz już wyłacznie sterowane przez kler i niektóre media żądne sensacji.

A ja wciąż mam nadzieję, że Polska wreszcie przestanie być krajem katolickim, a stanie się krajem normalnym. Męczy mnie "zapapieżenie" tego naszego kraju: ulice Jana Pawła II, place Jana Pawła II, pomniki Jana Pawła II, szkoły im. Jana Pawła II, aule im. Jana Pawła II, gazety pełne Jana Pawła II... A jeśli komuś jeszcze odbije, zeby Jana Pawła II ogłosić patronem Polski, to już nic tylko się załamać.

-----

Dopisane 30 czerwca o godz. 3.30

Wczoraj w wiadomościach telewizyjnych na TVN mówili, że to podobno "podpucha", "kaczka dziennikarska". Watykan podobno wszystkiemu zaprzecza. Ale czy aby rzeczywiście? Powiedzmy tak, że mam watpliwości co do wiarygodności Watykanu i średnio ufam temu, co mówi.

17:51, haereticus
Link Komentarze (3) »
Kolejne przejawy polactwa

Wiele szumu jest ostatnio wokół Łukasza Foltyna - twórcy cieszącego się ogromną popularnością komunikatora Gadu-Gadu. Po tak spektakularnym sukcesie w internecie twórca komunikatora próbuje obecnie zaistnieć na scenie politycznej. Zakłada nową lewicową partię - Partię Socjaldemokratyczną. Niestety znów daje o sobie znać polactwo - czyli nasze najgorsze narodowe cechy. Pan Foltyn musi mierzyć się z przeciwnikami używajacymi jak to się mówi "chwytów poniżej pasa". Można przeczytać o tym w "Pardonie" i w "Wiadomościach24".

Otóż został poddany zjadliwej krytyce przez anonimowego twórcę przeciwnej mu strony internetowej (zamkniętaj wczoraj w jego dotychczasowej formie przez firmę będącą właścicielem serwera). Nie byłoby moim zdaniem problemu, gdyby chodziło wyłącznie o krytykę polityczną - każdy polityk powinien się z tym liczyć. Chwytem poniżej pasa jest jednak połaczona z atakiem politycznym propaganda wymierzona w firmę będącą operatorem Gadu-Gadu, próba zniechęcenia klientów. To, uważam, nie powinno mieć miejsca. Wygląda na to, że akcja przeciw p. Foltynowi nie ma wcale jako fundamentu poglądów politycznych odmiennych od poglądów p. Foltyna, ale zwykła zawiść. To, niestety, takie "polskie" - skoro ktoś odnosi sukcesy, a ja nie, to trzeba taką osobę zniszczyć. gdyby chodziło tylko o politykę, to po co występować przeciw Gadu-Gadu. Polityka nie polega na próbach niszczenia dorobku życia człowieka, z którym się nie zgadzamy.

Pan Foltyn wystąpił przeciw swemu wrogowi i serwisowi Socjalgadu - i słusznie, choć źle zrobił, że wystąpił jako polityk. Tu się ośmieszył. powinien był wystąpić jako twórca Gadu-Gadu. Dlaczego? Ano właśnie dlatego, że widać, że to nie tyle on jako poczatkujący polityk jest celem agresji, ale jego dzieło. Widać to na zrzucie ekranowym, zamieszczonym na stronie "Pardonu", a także w obecnej wersji serwisu Socjalgadu, gdzie znajdujemy informację: "Witamy w portalu internetowym SocjalGadu.prv.pl, który będzie miał na celu propagowanie odpowiedników komnunikatora internetowego Gadu-Gadu. W chwili obecnej strona jest jeszcze w trakcie przebudowy, a ten design jest tymczasowy, ale już wkrótce ruszymy pełną parą." Moim skromnym zdaniem tu chodzi o szkodzenie Gadu-Gadu bardziej niż o szkodzenie politycznej karierze jego twórcy.

Tylko zastanawiam się kto ma w tym interes? Dlaczego autor strony nie ma cywilnej odwagi wystąpić z "otwartą przybłbicą", pod własnym imieniem i nazwiskiem? Szczególnie ciekawa jest ta druga kwestia. Fakt, że osoba ta ukrywa się nie pozwala traktować serio tych ataków na p. Foltyna. I w sumie najlepiej by było na takowe nie reagować - traktować je po prostu jako działania niepoważne. Autor serwisu zwalczajacego Gadu-Gadu i jego pomysłodawcę sam czerpie pełnymi garściami z obyczajowości komunistycznych, kiedy to pisywano donosy i anonimy, by zaszkodzić ludziom. Pokazuje się jako człowiek bez krzty honoru, jako zwykły tchórz, który działa z ukrycia, bo nie ma odwagi pokazać twarzy, przedstawić się, powiedzieć kim jest... Tak najłatwiej - tyle, że to zagrywka na poziomie smarkacza. I dlatego własnie należy tak to traktować.

17:33, haereticus
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 24 czerwca 2007
Obraza uczuć religijnych? - część 1

12 czerwca otrzymałem mejla od Pawła Chojeckiego z Kościoła Nowego Przymierza z Lublina. KNP jest wydawcą miesiecznika "Idź Pod Prąd", mającego charakter religijno-społeczno-polityczny. Pismo jest kontrowersyjne i u wielu ludzi wzbudza mieszane uczucia. KNP reprezentuje tzw. radykalny protestantyzm. To wielu ludziom może się nie podobać - zwłaszcza, że autorzy tekstów nie kryją się z tym, że nie darzą (delikatnie rzecz ujmujac) Kościoła katolickiego wielką miłością. Ich krytyczny stosunek do katolicyzmu i papiestwa balansuje gdzieś na granicy pomiędzy wolnością słowa a złośliwością, jednak uważam, że nie przekraczają granicy krytyki (to, oczywiście, kwestia bardzo indywidualna, każdy może widzieć to inaczej). W mejlu znalazłem komunikat następującej treści:

"Próba rewizji w siedzibie Kościoła Nowego Przymierza w Lublinie, wydawcy miesięcznika "idź POD PRĄD"

Policjanci z V Komisariatu w Lublinie upoważnieni przez Panią prokurator Ewę Ognik z Prokuratury Rejonowej Lublin - Północ zjawili się dnia 12.06.2007 przed godziną 10 w siedzibie Kościoła (prywatne mieszkanie) z zamiarem przeprowadzenia rewizji i przesłuchania redaktora naczelnego miesięcznika "idź POD PRĄD". Po wyjaśnieniu, że znajdą mnie w moim mieszkaniu, odstąpili od przeszukania siedziby Kościoła i udali się pod wskazany adres. Panowie Policjanci po poinformowaniu mnie, że sprawa dotyczy doniesienia do prokuratury od Państwa K. skarżących miesięcznik "idź POD PRĄD" za obrazę ich uczuć religijnych okładką pisma z marca br. (Rok 5, numer 3(32) 2007), poprosili mnie o wydanie niniejszego numeru, co uczyniłem. Po dopełnieniu formalności z podpisami, sympatyczni funkcjonariusze opuścili moje mieszkanie. Mam oczekiwać na wezwanie do komisariatu. (...)
Paweł Chojecki
redaktor naczelny miesięcznika "idź POD PRĄD"
www.podprad.org"

Na moim głownym blogu napisałem szerzej co myślę o tej sprawie i o przepisach prawa związanych z "obrazą uczuć religijnych" - zachecam do lektury. Tekst można przeczytać kliknąwszy TUTAJ. Myślę, że to wręcz wskazane dla lepszego zrozumienia. W wielkim skrócie tylko napiszę, że do Pwła Chojeciego i do KNP mam bardzo ciepłę uczucia, bo poznaliśmy się bliżej (wspólna wyprawa w góry, wymiana mejli), jednak nie we wszystkim się z nim zgadzam. Uważam, że ma skłonności do przesady, ale równocześnie nie chce obrażać - po prostu wyraża, co myśli. Sprawa, o której napisał w mejlu nabrała rozgłosu - dotarła do wielu serwisów internetowych.

Co myślą i piszą internauci?

Dziesiejszego wieczora (a w zasadzie już nocy) wieczora postanowiłem przejrzeć jak też to zdarzenie na róznych stronach zostało skomentowane. Poniżej zamieszczam wybór komentarzy, które zwróciły moją uwagę. Myślę, że warto się z nimi zapoznać choćby pobieżnie. Możecie czytać na wyrywki, albo - jeśli Was znuży - po prostu przeskoczyć do następnej części tekstu poniżej (a zareczam, że będzie ciekawie). Niektóre z nich pozwoliłem sobie opatrzeć własnym krótkim komentarzem.

Najpierw zajrzyjmy do serwisu Wolność i Kapitalizm:

Aleksander Wojdyga (awojdyga): Kościoła? Dobre sobie! Toż to zwykła sekta jest!

Piotr Szymkowiak (piotrlc): Oczywiście że sekta. A poziom tej gazety także mizerniutki. Tym niemniej działania policji są niedopuszczalne. Chrześcijaństwo było na ścieżce wzrostowej wtedy, kiedy było prześladowane albo ignorowane. Teraz potrzebuje państwowego aparatu przemocy, doprawdy żałosne. A skończy się tak jak w innych państwach, gdzie do kontroli religiności wykorzystywano "autorytet" państwa. Polecam tutaj historię ultrakatolickich kiedyś Austro-Wegier i Hiszpanii. Obecnie Węgrzy, Czesi i Hiszpanie to najbardziej zlaicyzowane narody.

Komentarz: Czy w tym kraju wszystko, co niekatolickie, to od razu musi być sekta? Wydaje się, że WOLNOŚĆ, do której odwołują się w tytule autorzy serwisu, to także wolnośc wyznania i poglądów. jednak nie każdy widać rozumie słowo WOLNOŚĆ. Jednak nie tylko tych dwóch osób problem ten dotyczy, o czym sporo poniżej.

Wojciech naja (wnaja): Pan Chojecki zdecydowanie przegiął, zniżył sie do poziomu Faktów i Mitów. Wpisanie Krzyża - symbolu Męki Pańskiej i szerzej - chrześcijaństwa w znak powszechnie kojarzący się z komunizmem czyli systemem przez Kościół zwalczanym jest niesmacznym nadużyciem. Jest też dla mnie obrazą. Po czymś takim, moim zdaniem, nie powinno być miejsca w naszym środowisku dla p. Chojeckiego i jego współwyznawców, którzy redagują ten miesięcznik.

Jacek Sierpiński (sierpinski) Myślę, że jak się nic w tej kwestii nie zmieni to dożyjemy czasów, kiedy publiczne przyznanie się do religii innej niż katolicka lub do ateizmu będzie karane jako obraza czyichś uczuć religijnych. Chyba, że żydzi wywalczą sobie wyjątek.

Przejdźmy do serwisu Korespondent.pl:

janko: Rozumiem, że protestanci czują różne anse do Kościoła Katolickiego, ale bezczelne kłamstwa i pomówienia Chojeckiego to już jest poważne przegięcie. Gdyby Chojecki toczył spór na płaszczyśnie religijnej, to ok, ale on dostał piany na mózgu i napisał stek bzdur i kłamstw. Jeżeli ktoś się uznał za obrażonego religijnie, to chyba dlatego, że czytał te głupoty Chojeckiego, mógł nie czytać i nie nasyłać policji. A tak a propos kto zdradził naród, to Kościoły protestanckie wspierały stan wojenny, więc to one zdradzały naród. Yorzick: Fakt - rysunek obrzydliwy. Kto poparł Hitlera? - protestanci. A dlaczego w krajach katolickich ruchy komunistyczne były tak silne? Bo tam głównie płynęły kadry i gotówka. I pożyteczni idioci. Czerwoni wiedzą, kto jest ich największym wrogiem.

Komentarz: Niedługo się dowiemy, że to protestanci odpowiadali za zbrodnie kominizmu i nazizmu. Dziwnym zbiegiem okoliczności nie ma żadnych wzmianek jakoby protestanci wspierali stan wojenny czy Hitlera. W tym drugim przypadku (gdy chodzi o wspieranie Hitlera) są archwalne zdjecia wysokich dygnitarzy katolickich z niemieckimi wojskowymi, salutujących znakiem "sieg hail"

Effendi: Panie Chojecki, rozumiem, że "kaczyzm" według Panu odbiera wolność słowa. Ale "wolność słowa" ma swoje granice, jak każda wolność. Ma Pan prawa, dopóki nie włazisz Pan do mojego ogródka. Pana wiara jest Pana sprawą, natomiast "wściekły atak" na JPII w Polsce jest odbierany jako atak na Wielkiego Polaka, czyli w kategoriach patriotycznych. (...). Takim szczypaniem po kostkach JPII stawia się Pan w jednym szeregu z Urbanem. Gratuluję towarzystwa. (...) Kościół był i jest słaby i grzeszny słabością. Ale jaką pychą "nadęty" jest człowiek, który tak łatwo skreśla 2000 lat tradycji i uważa, że Bóg wyposażył go we wszystko, abyś samodzielnie mógł ocenić katolicyzm. Gratuluję tej wiary we własne zmysły i rozum.

Komentarz: Czyli w Polsce jest wolność słowa, ale nie wolno pisać nic przeciw Kr-k? To je się pytam: GDZIE TU WOLNOŚĆ SŁOWA?

Przejdźmy na forum Protestanci.org:

Obserwator: Taki duzy i silny kosciol katolicki, taki pelen milosci blizniego, milosci do braci odlaczonych, a taki zawziety? Cos mi to przypomina, jakies 500 lat temu tez tak bylo. Zawsze za brakiem argumentu idzie piesc lub stos. Nihil novi... A pod naklejka "obraza uczuc religijnych" zmiesci sie kazda, najmniejsza krytyka teologii KK. Dialog? Debata? Czy ten odstepczy twor ludzki wie, co to za slowa?

Teraz skok do "Pardonu":

gość: co za czasy, najpierw komunizm męczył, cenzurował, a teraz katolicyzm. zróbmy od razu z Polski państwo wyznaniowe, a wszystkich przeciwnych wyślijmy do obozu pracy, po co ta cała przykrywka.

Dziki Wonsz: niedługo (a może to już) zacznie się etap gdzie każdy na każdego będzie donosił za jakieś bzdety...
ten kraj zaczyna mnie coraz bardziej śmieszyć a zarazem przerażać bo nie wiem co jutro nasi fanatycy religijni wymyślą, żeby kogoś udupić...

simon: moim zdaniem nie chodzi o obraze uczuć religijnych tylko o obraze uczuć POLAKA KATOLIKA. Który zachowuje sie jak Arab broniący Islam.

gość: jakiś czas temu był przypadek,że z paragrafu "obraza uczuć" zostal oskarżony jakiś wojewoda(czy ktoś w tym stylu) za to, że na festynie zorganizował zawody w rzucie moherowym beretem - no i jest pięknie. nie mówię już o tym,że nie wolno nieautoryzowanie pokazywać postaci z rozłożonymi rękami(plakat filmu "Skandalista Larry Flint), to samo się tyczy znaku dodawania(praca Pani Nieznalskiej), umieszczać postaci Karola Wojtyły (alias Jan Paweł II) w instalacjach mogących sprawić kłopot w odbiorze (słynna interwencja na wystawie bodaj w Zachęcie) i tak można by dalej. dziwne jest tylko to, że ludzie naprawdę wierzący przechodzą obok tych spraw obojętnie, lub też bez wrzasku - może modląc się by ktoś zrozumiał czym sprawił im przykrość, lub akceptując cudze podejście - dla nich ważna jest ich wiara, a nie cudze na nią spojżenie. No i są też politycy szukający taniego rozgłosu i starający się przypodobać to określonemu kręgowi wyborców, to określonej radiostacji. Trzecia grupa to oszołomy - tu chyba nie trzeba więcej dodawać

gość: co się dzieje w tym kraju....nie mam już sił słuchać o obrażonych babiach...oni wszyscy powinni stąd wyjechać, poszukać sobie miejsca, gdzie nic ich nie będzie raziło, bo nie wiem czy ich niezwykle delikatna konstrukcja psychiczna to wytrzyma.

gość: Uczucia religijne... To sformuowanie jest stanowczo zbyt często używane. Co to znaczy, że ktoś obraził moje uczucia religijne? Jeśli ktoś DYSKRYMINOWAŁ kogoś na podstawie jego wiary to można by było uznać za "obrazę uczuć religijnych", natomiast jeśli ktoś pisze co myśli to to się nazywa WOLNOŚĆ SŁOWA. O którą trzeba dbać. PRECZ Z KATOLAMI!

Komentarz: celna uwaga co do wolności słowa, ale równocześnie - niestety - "przegięcie w drugą stronę"...

Che: To obraża moje uczucia. Jestem komunistą a ten krzyż przy sierpie zamiast młota obraża mnie. Chyba powinienem wnieść skargę do prokuratury o obrazę uczuć. Skoro katolicy wciąż sie obrażają to ja też mam prawo. Zwłaszcza, że komunizm to reakcja na wyzysk, ustrój promujący człowieka jako największą wartość a katolicyzm jest poglądem uznającym człowieka za sługę i już samo to mnie obraża.

Na oficlanej stronie KNP można natomiast przeczytać:

Katolik: I bardzo dobrze. Twoich uczuć obrażać nie można, a ty możesz kpić bezkarnie jak urban. Dobry pomysł. Chyba też złożę doniesienie do prokuratury. Bądź tak dobry i odczep się od Ojca Świętego. Nie dorastasz mu do pięt.

Sławomir Staszak: Można mieć uczucie np. szczęścia, zachwytu, miłości, spełnienia, gniewu, odrazy, strachu... ale uczucia religijne?- Obrażone uczucia religijne to być może połączenie uczuć: złości, żalu, smutku... Nawet jeśli do tego dodamy uczucie, poczucie krzywdy, to i tak przecież karać powinno się za wyrządzenie krzywdy, a nie za poczucie krzywdy. To samo z winą: Jeśli ktoś ma poczucie winy, to jeszcze nie znaczy, że jest winny. Jeśli wystarczy więc do ukarania p. Chojeckiego wykazać, że obrazek na okładce pisma wprowadził kogoś w stan smutku, przygnębienia, złości, gniewu... itd. to nawet nie jest to komiczne, a raczej przerażające. Można obrazić kogoś, ale czyjeś uczucia?- Jest godż. 00.56 , może dlatego nie chce mi się śmiać.

Katolik: Jakaś nowa, niezbyt spójna teoria. Proponuje żarty z gwiazdy Dawida. Na pewno czyjeś uczucia zostaną obrażone. Kara słuszna i dotkliwa. Czy wyobrażasz sobie, że mógłbym obrazić twoje uczucia związane z twoją rodziną? Ja teoretycznie tak. Jedno mocne zdanie i bardzo by zabolało. Miałbyś pełne prawa podać mnie do sądu za obrażenie, poniżenie. Kościół katolicki, jest wielką rodziną w której nie jest wszystko idealne, bo jesteśmy ludźmi, ale to nasz kościół i nikt nam w nim porządków nie powinien robić, jeśli nie wchodzimy w konflikt z prawem. Czyńcie dobro.

JŻ: Myślę że z pewnym sortem ludzi (takim jak "katolik")nie warto podejmowac dyskusji, i nie chodzi tu o argumenty ale o "dobry smak". Nie wyobrażam sobie jak można obrazić czyjeś uczucia religijne? Jeśli ktoś szczerze wierzy w Boga może tylko litować się nad tym, kto takie uczucia obraża, biorąc pod uwagę miejsce do którego trafi po śmierci. Próby prześladowania takich osób świadczy właśnie o braku wiary. Podobnymi kryteriami kierowano się pewnie prześladując pierwszych chrześcijan.

Radek Kopeć: Przyznajcie Panowie, że domaganie się kary na kimś kto uraził czyjeś uczucia, to istny nonsens. Stworzenie paragrafu umożliwiającego stosowania kar za urażanie uczuć religijnych jest zamachem na wolność swobodnego wypowiadania czy publikowania swoich np. opini. (...)

Anna: (...) katolik, z tego co zrozumiałam straszył was nie za wasze przekonania, ale z powodu waszej podłości. Ludzie leczcie się! Wy jesteście po prostu chorzy.

Nowonarodzony: Jako protestant i ewangeliczny chrześcijanin, szczerze boleję nad prześladowaniami moich braci z Kościoła Nowego Przymierza. Co prawda, ja jestem członkiem innego zboru, ale nie umniejsza to mojego bólu z tego powodu. Jestem bardzo wdzięczny za Waszą pracę, Wasz wkład w budowanie normalności no i za "Idź POD PRĄD". Modlę się, by Pan otworzył ludziom oczy na Ewangelię i aby zobaczyli oblicze Kościoła rzymskiego takie, jakie jest ono w rzeczywistości. To, co się dzieje w IV RP to rzeczywiście chore. Łaska Pana Jezusa z Wami.

Irek: Pragnę pozdrowic redakcje czaasopisma .Dołączajac sie do dyskusji pragnę wskazac na jedną sprawe Polska jest krajem wyznaniowym a wtakim kraju nikt niema prawa głosic inych poglądow niz religia dominująca. Oczywiscie powie ktoś że to nieprawda że wpolsce jest demokracja a ja się pytam dlaczego z moich podadków budowane są swiatynie Katolickie ?Niech Bóg ulituje sie nad Polską pozdraweiam

Sąsiad: Dobrze byłoby gdyby pana Chojeckiego choć na parę miesięcy przymknęli. Należy mu się, choćby za niektóre teksty na tym forum. Byłoby to może ocaleniem dla tej "grupy frustratów", którzy myśleli, że zawojują świat, a przegrali wszystko.

Dokończenie poniżej!

03:30, haereticus
Link Dodaj komentarz »
Obraza uczuć religijnych? - część 2

Sąsiad: W mojej wypowiedzi nie ma nienawiści. Nienawiść jest w wypowiedziach pana Chojeckiego. Widać nie udało mu sie zerwać ze starymi przyzwyczajeniami. Ciągle jeszcze jest złym człowiekiem. Nie odnalazł jeszcze Boga. W więzieniu miałby czas na przemyślenia. Życzę mu naprawdę dobrze. Z tą Beczką panie Chojecki, to wymyślił pan bardzo nieładnie. Podstępnie. Można by rzec podle. Nie zmienił pan metod działania. Szkoda tylko, że ciągle jacyś naiwni, obrażeni na księży katolicy dają sie wypuszczać w maliny. Nie wyzwala pan ludzi, pan ich niszczy. Niszczy pan ich rodziny. Czy wie pan ile matek przez pana płakało?

Przejdźmy teraz na blog El Gentro:

Autor pisze: Moim zdaniem Paweł Chojecki momentami przesadza i powinien spróbować mniej radykalnie formułować niektóre treści - jednak i tak uważam, że nawet najbardziej odporni na inne religie katolicy powinni od czasu do czasu zapoznać się z różnymi opiniami na ich temat (i ich hierarchów), aby wyrobić sobie w miarę obiektywne zdanie. Zwłaszcza, że sam Kościół katolicki nie ma się ostatnio zbyt dobrze (afery związane z pedofilią, próby zahamowania procesu oczyszczania środowiska z agentury SB, itd.). "Prawdziwa cnota krytyk się nie boi" - dlatego nie widzę powodu, dla którego miano by zamykać usta tym, którzy krytykują najpopularniejszy w kraju Kościół. Nie rozumiem też, dlaczego wielu katolików nazywa tych, którzy wierzą w Boga, ale nie chcą należeć do grona (podobno) 95% polskich obywateli, którzy obiecują być posłuszni wszystkiemu co nakaże im papież, "sekciarzami". Nawet jeśli ktoś obraża Twoje uczucia religijne (bo - w przypadku "idź POD PRĄD" - podstawą interwencji policji była okładka m.in. z napisami "homo catholicus --> homo sovieticus?" i - niżej - "KOŚCIÓŁ ZDRADZIŁ NARÓD !!!") - nie oznacza to, że należy go powstrzymywać siłą od głoszenia swoich poglądów!

Uwaga na "sektę"!

O sprawie napisano także wkrótce w "Pardonie". Przeczytałem artykuł - zatytułowany "Obrazy uczuć religijnych ciąg dalszy" - i... zrobiło mi się bardzo przykro, bowiem jego autor - p. Rafał Madejczyk" moich chrześcijańskich przyjaciół potraktował w sposób skandaliczny. zresztą przeczytajcie sami - cytuję odpowiednie fragmenty z moim podkreśleniem): "Religijny przekaz nie jest przypadkowy - wydawcą pisma jest Kościół Nowego Przymierza. Tak, nie mylicie się - to chrześcijańska sekta nie uznająca hierarchii kościelnej, przeciwna Unii Europejskiej, związkom gejowskim i gorąco popierająca stosowanie antykoncepcji. Wszystkie swoje dogmaty opiera podobno na Biblii. Kosmos! (...) Jeśli nie odpowiada mi coś, co mówi drugi człowiek - nie nasyłam na niego policji - tylko przestaję go słuchać. Dlatego nie obejrzę znowu Św. Józefa (Stalina), nie wyspowiadam się w sieci i nie będę sobie psuł wzroku czytając miesięcznik jakiej lubelskiej sekty. Proste? Nie dla wszystkich."

W jeszcze bardziej obraźliwym tonie wypowiada się jednak o sprawie p. Tomasz Teluk na swoim blogu. Tekst swój zatytułował: "Uwaga sekta!" Czytamy tam, co następuje (podkreślenia, jak i powyżej, pochodzą ode mnie): "Pod płaszczykiem propagowania wolnego rynku kryje się bluźniercza sekta. "Kościół" Nowego Przymierza z Lublina, wydawca magazynu "Idź Pod Prąd", wielokrotnie znieważał Kościół Katolicki, Papieża oraz siał zgorszenie głosząc herezje. W zeszłym tygodniu od guru sekty ? pana Pawła Chojeckiego otrzymałem dramatyczny e-mail, w którym jak rozumiem, chciał zwrócić uwagę na łamanie wolności słowa w Polsce. Opisał on w nim wizytę policji w redakcji miesięcznika, który wydaje. Przeszukanie było związane z donosem o obrazę uczuć religijnych. (...) Nie wiem czego oczekiwał autor. Czy ludzie związani ze środowiskiem konserwatywno-libertariańskim rzucą się, aby bronić herezji? (...) Ja jednak patrzę na problem z innej strony. Według mnie sekta za pomocą chwytliwych haseł wolnościowych próbuje werbować nowych członków. Wielu młodych ludzi może dać się uwieść fałszywym prorokom, co może stać się ze szkodą dla ich duszy. Ma temu służyć zaangażowanie społeczne sekty, które od strony ideologicznej zbieżne jest z linią Unii Polityki Realnej. Podstawową metodą działania sekty jest cytowanie wyrwanych z kontekstu fragmentów z Biblii i nadawanie im interpretacji według własnego widzimisię. Naturalnie jest to rzecz nie do zaakceptowania dla katolika, którego obowiązuje egzegeza kanoniczna, czytanie fragmentów Pisma Świętego wyłącznie w odniesieniu do całości oraz jego interpretacja zgodna z nauczaniem Kościoła. Kolejną cechą charakterystyczną dla tej sekty jest agresywne atakowanie wszystkiego co święte. (...) Agresja w stosunku do Wiary jest właśnie charakterystyczna dla sekt i może wskazywać na nieboskie inspiracje jej twórców. Z listą herezji możemy natomiast zapoznać się w opublikowanym ?wyborze najważniejszych przekonań doktrynalnych. (...) Sekta neguje sakramenty Kościoła Katolickiego jako średniowieczne zaklęcia i rytuały, natomiast mszę świętą za grzechy określa mianem 'bluźnierstwa'. (...) Sekta propaguje też liberalny stosunek do seksualności człowieka, co może być kolejnym wabikiem dla młodzieży. (...) Jednym z założeń doktrynalnych sekty jest stwierdzenie że człowiek 'ma misję do spełnienia na ziemi'. Wczytując się w płytkie quasi-teologiczne teksty Pawła Chojeckiego można odnieść wrażenie, że tą misją jest odciąganie młodych ludzi od Wiary i szerzenie chaosu w ich głowach, zwłaszcza w obszarach związanych z religią. A sprawa z policją? Sekta i tak może mówić o szczęściu, bowiem za bluźnierstwa tego kalibru w przeszłości z pewnością spłonęłaby na stosie Świętej Inkwizycji."

Kim jest Tomasz Teluk? Politologiem, publicystą, i dyrektorem Instytutu Globalizacji. Kilka informacji o nim znaleźć można na Wikipedii. Czymże jest ów tejemniczy Instytut Globalizacji, któremu szefuje ten pan? Odpowiedź znajdujemy na stronie Instytutu: "Instytut Globalizacji jest wolnorynkowym instytutem spraw publicznych i niezależnym ośrodkiem analitycznym. Pomysł powołania Instytutu narodził się podczas spotkania w hotelu Mariott w Warszawie w 2005 r., na którym Tomasz Teluk - ekspert ekonomiczny i publicysta oraz Tomasz Sommer - dziennikarz i wydawca, postanowili o utworzeniu niezależnego wolnorynkowego ośrodka, który miałby realny wpływ na sprawy publiczne w Polsce oraz uczestniczyłby w międzynarodowych programach na rzecz poszerzenia wolności jednostki, obrony tradycyjnych praw własności i wartości wolnego rynku..." I znó podkreślenie w tekście pochodzi ode mnie. A ponieważ instytut zajmuje się także poszerzaniem wolności jednostki, to Paweł zwrócił się do p. Teluka z nadzieją na zrozumienie. I bardzo się zawiódł. No cóż - piękna idea przyświeca instytutowi... Tylko zastanawiam się dlaczego ta idea nie przekłada się na poglądy szefa instytutu i sposób ich wyrażania?

Tak się składa, że Kościół Nowego Przymierza w Lublinie jest legalnie działającą grupą wyznaniową, zarejestrowaną w rejestrze Kościołów i związków wyznaniowych Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji - numer w rejestrze to 132, Kościół zarejestrowany został 10 września 1997 roku. Poniżej zrzut ekranowy (a w zasadzie skrót - miejsca ciecia oznaczone czerwoną linią) poświadczający ten fakt.

Okazuje się, że legalnie działający Kośćiół osoba działająca podobno na rzecz wolnosci jednostki określa jako "sektę" głoszącą herezję, stanowiącą zagrożenie, a Paweł Chojcki uratsa do rangi "guru", którego należy się wystrzegać. Równocześnie p. Teluk wyraźnie gloryfikuje Kościół rzymsko-katolicki. jeśli na tym ma polegać wolność o jaką ma zabiegać kierowany przez niego Instytut, tu uchowaj nas Boże przed taką wolnością! Jestem generalnie przeciwnikiem sądzenia się z powodu "obrazy uczuć religijnych", gdyż uważam, że "uczucia religijne" jednych mogą zbytnio ograniczać wolność słowa i przekonań drugich (Polska jest jednym z nielicznych krajów, gdzie w prawie jest taki zapis!), ale być może Paweł Chojecki i członkowie Koscioła Nowego Przymierza powinni jednak wytoczyć sprawę autorowi tych słów, jak również autorowi z "Pardonu". I sądzę, że mógłbym się spokojnie z kimś założyć, nie ryzykując swych finansów, że sprawę moi przyjaciele by wygrali a i sporo grosza na wydawanie swego periodyku zapewne pozyskali...

A to Polska właśnie!

Pawła Chojeckiego darzę duza sympatią, choć nie zawsze się z nim zgadzam - jak już wpomniałem. O "Idź Pod Prąd" mam też swoje zdanie - nie jestem entuzjastą tego pisma (fakt, publikowałem też swoje teksty na tych łamach, i nie wstydzę się tego), ale też nie jestem przeciwnikiem. Uważam, że Paweł niekiedy przesadza - i też pod tekstem, o który jest wojna, nie do końca mogę się podpisać. Jednak nie uważam, aby był to wyraz nienawiści religijnej czy atak na Kr-k. Uważam to po prostu za krytykę, choć kontrowersyjną.

Czytając o zaskarżeniu "IPP" do prokuratury, a także niektóre komentarze - zwłaszcza te nazywjace moich przyjaciół niebezpiecznymi sekciarzami głoszącymi herezję, odnoszę nieprzyjemne wrażenie, że oto budzę się w realiach IV RP, gdzie wszystko musi być mniej czy więcej podporządkowane jednej wierze, "prawdzie katolickiej, prawdzie jedynej" i gdzie nikt nie ma prawa powiedzieć ani jednego słowa przeciw Kr-k czy jego hierarchom. Dziś ktoś oskarża moich przyjaciół o hasło "homo catolicus -> homo sovieticus?" i grafikę, a jutro być może ktoś oskarży mnie i innych protestantów, że obrażane są uczucia religijne, gdy stwierdza się, że dogmaty to kłamstwo, papieże nie są następcami św. Piotra a władzę zyskali w sposób mało chlubny - delikatnie rzecz ujmując, że Kościół katolicki naucza fałszywie... mam nadzieję, że lubelska prokuratura odrzuci skargę, bo jeśli nie to czas chyba zacząć się bać.

Gdy czytam to wszystko, to narzucają mi się słowa: "Witamy w polskim piekiełku..." Niestety pieniactwo jest bardzo złą cechą, jaka uwidacznia się w naszym narodzie od lat. Potrafimy sobie, niestety, skakać do gardeł z byle powodu, a nwet i be powodu. Inna negatywna cecha to zawiść (fakt, że tu akurat ma mało do rzeczy) - jeden drugiemu zazdrości, jeden drugiemu szkodzi... Kolejna bardzo zła i destrukcyjna cecha, jaką wielu ma w sobie, niestety, to pola-katolicyzm. To własnie takie przekonanie, że Polak = katolik, a jak nie katolik to nie polak. Jak coś nie jest katolickieg, to od razu sekta, herezja, zagrożenie... Takich naszych złych cech można by pewnie wymienić więcej. To jest tragedia dla naszego narodu - przede wszystkim właśnie te kłótnie o byle co, o skakanie sobie do gardeł i obrażanie się... Gdyby nie to nasz kraj miałby pewnie inną historię i inaczej by wyglądał - pewnie do dziś liczylibyśmy się w Europie i świecie...

Gdybym miał się zachowywać w ten sposób, jak pozywający Pawłą i "IPP", to bym donosił do prokuratury w wielu sprawach, jak: nazywanie papieża "Ojcem Świętym" - gdyż w Biblii tytuł ten zarezerowany jest dla Boga (a więc obraza uczuć religijnych); o nazywanie papieża "namistnikiem Chrystusowym" - gdyż Chrystus jest obecny wsród ludu swego i nie potzrebuje namiestnika (a wiec obraza moich uczuć religijnych), o określanie papieża jako zwierzchnika Kościoła, chrześcijaństwa - gdyż należę do Kościoła Chrystusowego, jestem chrześcijaninem, a papież w żadnym razie nie jest moim zwierzchnikiem (a więc obraza uczuć religijnych), o twierdzenie, że chleb i wino spożywane podczas mszy jest rzeczywistym ciałem i krwią Pana Jezusa - bo mój Chrystus nie może być pożerany przez ludzi (a więc obraza uczuć religijnych), o nazywanie Maryi "Matką Kościoła", gdyż w zadnym razie nie jest matką Kościoła Chrystusowego, do którego należę (a więc obraza uczuć religijnych), o określanie kultu relikwii i wizerunków mianem zwyczaju "chrześcijańskiego" - mnie, jako chrześcijanina Biblia uczy, że jest to bałwochwalstwo (a więc znowu ktoś obraża w ten sposób moje uczucia religijne)... Oczyuwiście to wszystko brzmi - przyznaję - idiotycznie, i ja wcale nie mam zamairu iść do prokuratury z tym, że czuję się w ten sposób obrażony... Mi chodzi o pokaznie tego, jak wiele zwyczajów i określeń używanych przez katolików może razić protestantów. A jednak jakoś żaden protestant nie idzie z tym do prokuratury czy sądu.

Podsumowując...

Jakaż to wiara, którą tak łatwo jest byle czym obrazić? A jeśli czuje się ktoś obrażonym, to czy powinien skarżyć do władz, albo obrzucać wyzwiskami? "Temu, kto cię uderzy w policzek, nadstaw i drugi, a temu, kto ci zabiera płaszcz, i sukni nie odmawiaj" - mówił przecie Jezus (Ewangelia Łukasza 6, 29). zastanawiam się dlaczego współcześni polscy katolicy tak łatwo poddają się złości i tak są prędzy do oddawania ciosów... Być może czują się obrażani i prześladowani. Ale czy chrześciajnie w pogańskim Rzymie nie byli prześladowani bardziej? A jednak swe cierpienie i wszelkie przykrości znosili z podziwu godną wytrwałością, z godnością... Albo owi chrześcijanie, których w średniowieczu katolicy (!) palili na stosach? czy przeklinali swych oprawców? Przyjmowanie tego co złe z pokorą i łagodność - oto chrześcijańska cecha (no, odnośnie łagodności to być może napomnienie należy się także Pawłowi, bo - prawda - nie zawsze ją zachowuje). Niestety - gdy kwetsia obrazy uczuć religijnych katolika, nauki Chrystusowe tak często idą w kąt.

A może by tak wreszcie przestać się awanturować o byle co? Może przyjąć krytykę w spokoju, nawet najzłośliwszą? Może przestać się obrzucać błotem z powodu róznic religijnych czy światopoglądowych? Może zaczać ze sobą rozmawiać normalnie - bez obrażania się i bez nienawiści - i swobodnie przedstawiać swoje poglądy, bez zjadliwych ataków? A może by tak spojrzeć wreszcie trzeźwo, nauczyć się czegoś, wyciągnać wnioski z naszych narodowych przywar? Może wreszcie uznać, że Polska nie jest krajem katolickim, a że tylko jakaś duża część mieszkańców Polski to katolicy? Może uznać, że każdy w tym kraju ma równe prawa, ze nie ma lepszych i gorszych? Może przyjać do wiadomości, że ludzie wierzący w tym kraju nie dzielą sie na katolików i sekciarzy? Może by tak zacząć słuchać drugiej strony a nie zatykać uszy i tylko krzyczeć: "My mamy rację, a wiec wy nie macie racji!"? A może by tak zerwać z uświęconą przez wieki polską tradycją i przestać tworzyć "polskie piekiełko"? Bo w ten sposób tylko ośmieszamy się przed światem, a kraj idzie w ruinę.

najlepiej chyba w każdym razie znieść zapis o ochronie "uczuć religijnych" - bo więcej zła i zamętu przezeń, a mało korzyści. Niech prawo zabrania jedynie wzajemnego używania określeń obraźliwych - jak np. sekciarze, sekta, herezja... A najlepiej jakby ci, którzy uważają się za chrześcijan, po sądach i prokuraturach na skargę nie chodzili, bo ich ktoś obraża - z chrześcijańskiej zasady.

03:29, haereticus
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 21 czerwca 2007
Złota myśl

"Zdrowie, piękno, bezpieczeństwo, szczęście, sukcesy, pieniądze, przyjemności, seks, dostatek, władza, kapitał i praca. Wokół tych bożków tańczy współczesny człowiek nie mniej gorliwie niż ludzie prymitywni wokół swoich skromnych figurek z drewna." - te słowa napisał niejaki Grundel komentując tekst o ś.p. "Pokoleniu JP2". I to jest - niestety - prawda. Ta myśl spodobała mi się do tego stopnia, że pozwoliłem sobie przenieśc ją tu na mojego bloga - dla upowszechnienia, ale także dlatego, aby mi się gdzieś nie zawieruszyła.

02:40, haereticus
Link Komentarze (1) »
Życie to nie bajka

"Mit pokolenia JP2 pękł jak bańka mydlana. Kościół traci wiernych, przede wszystkim tych, którzy mieli być jego nadzieją. Najnowsze badania wskazują, że coraz więcej młodych ludzi zbliża się do Kościoła. Tak twierdzi przeprowadzający badania ksiądz Sławomir Zaręba. Okazuje się, że dane mówią jednak zupełnie coś innego, niż wnioskuje wicedyrektor Instytutu Statystyki Kościoła Katolickiego. Tak źle z wiarą młodych jeszcze nie było. Wraz z odejściem papieża Polaka miało narodzić się nowe pokolenie młodych katolików. Tuż po śmierci Jana Pawła II świątynie pękały w szwach, księża masowo spowiadali nawróconych, tych, którzy poczuli silną potrzebę uczestniczenia w życiu nowo powstałej wspólnoty, pokolenia JP2. Można było odnieść wrażenie, że media i duchowni rozpływają się w zachwycie, wierząc głęboko, że setki tysięcy, ba, nawet miliony młodych wiedzione chęcią pogodzenia z Bogiem, poprawy i bogacenia swego duchowego życia w końcu powrócą na łono Kościoła. Nagle okazało się, że młodzi nie chcą już uprawiać przedmałżeńskiego seksu, nie chcą też myśleć o antykoncepcji, a kibice przestają bić się na stadionach. Prawie wszyscy chcą żyć zgodnie z bożymi nakazami. Niektórzy psycholodzy czy socjolodzy po cichu i ostrożnie próbują ostudzić zapał, nazywając to zjawisko owczym pędem. Nikt ich nie słucha. Panuje nawróceniowy hurraoptymizm. Nie mija jednak pół roku, a ku zdziwieniu optymistów kościoły zaczynają pustoszeć. Po pokoleniu JP2 zostają już tylko znicze i wspomnienia po nawróceniowych deklaracjach." - informuje Karol M. Szymkowski na stronach portalu o2.pl. Warto przeczytać cały ten artykuł - noszący jakże wymowny tytuł: "Pokolenie JP2 to bujda!"

Powyższa grafika pochodzi ze stron Katolickiego Radia VIA

Pamiętam, gdy konał Jan Paweł II. media nie pozwalały odetchnąć, relacjąnując cały czas tylko co dzieje się w Watykanie. Było to wręcz męczące dla ludzi, którzy nie utożsamiali się ani z katolicyzmem ani z papieżem. Bo chciało by się obejrzeć jakiś dobry film, posłuchać lekkiej muzyki, a tu: konajacy papież w tv, konajacy papież w radiu, konajacy papież w gazetach... Cała żałoba była mocna przesadzona i można było odnieść wrażenie, że to dobrze wyreżyserowany spektakl dla narodu. Co ciekawe żałoba ta była także w mediach nie kierujących się - delikatnie mówiąc - na co dzień duchem chrześcijańskim, i nie przejmujących się nauczaniem papieża - co dawało tym większy posmak skomercjalizowania konania starego, schorowanego, biednego człowieka. Do ostatniej chwili media bez zmiłowania eksponowały jego umieranie. Nie było to doprawdy w porządku. Było po prostu niesmaczne w moim - i wiem, że nie tylko w moim - odczuciu.

Gdy zmarł podniósł się krzyk i płacz. Nie powiem - sam poszedłem na miejsce, gdzie gromadzili się ludzie, by oddać pewien hołd, by wyrazić to, że odszedł człowiek wielki... Z Rzymu doszły - przez media - okrzyki "subito santo" ("święty natychmiast")! Równocześnie zaczęto pokazywać, jak niesamowity wpływ na ludzi miało to smutne wydarzenie, jak to żałoba połaczyła naród. Pojednali się kibice, kościoły zapełniły się, młodzi z łezką mówili, jak to odmienia ich życie, jaki to Jan Paweł II miał na nich wpływ. No i szybko, od razu w tych samych dniach, pojawił się szum medialny o "Pokoleniu JP2", szczególnie podgrzewany przez Katolicką Agencję Informacyjną. Koeszulki, gumowe opaski na rękę, inne gadżety... i te zapewnienia: "jesteśmy pokoleniem JP2". Przez chwilę wydawało się, że faktycznie może być "tak pięknie", że coś się zmieni. Prawdą jest, że był wielki "hurra optymizm" w Kościele. A ja od początku wiedziałem i tak też mówiłem, że z tego całego "Pokolenia JP2" to nic nie będzie.

W kwietniu minęły dwa lata od śmierci polskiego papieża. I coraz mniej o nim słychać. Coraz mniej ludzi się rozczula. "Cudownie" pojednani kibice od tamtych pamiętnych dni nie jeden raz się pobili, młodzież znika z kościołów... I teraz mógłbym stwierdzić: a nie mówiłem? Rzecz w tym, że całe to "Pokolenie JP2" od początku było fikcją zbudowaną na emocjach (a te , wiadomo, przemijają) i medialnej propagandzie. Nie można niczego sensownego i trwałego zbudować na tak niepewnym gruncie. To był taki domek - ładnie wprawdzie wyglądajacy - ale zbudowany bez fundamentów - postawiono od razu ściany i dach i cieszono się, że domek stoi. jestem chrześcijaninem, więc i moje myśli biegną ku Biblii. A tam czytamy: "Pokażę wam, do kogo jest podobny każdy, kto przychodzi do mnie i słucha słów moich, i czyni je. Podobny jest do człowieka budującego dom, który kopał i dokopał się głęboko, i założył fundament na skale. A gdy przyszła powódź, uderzyły wody o ów dom, ale nie mogły go poruszyć, bo był dobrze zbudowany. Kto zaś słucha, a nie czyni, podobny jest do człowieka, który zbudował dom na ziemi bez fundamentu, i uderzyły weń wody, i wnet runął, a upadek domu owego był zupełny." (Ewangelia Łukasza 6, 47 - 49). Rzecz w tym - tak z czysto chrześcijańskiego punktu widzenia - że całe to "Pokolenie JP2" oparto na człowieku, a nie na Chrystusie, Bogu - którego Biblia wielokrotnie określa jako skałę.

"Pokolenie JP2" to była fikcja, piękna bajka odnośnie której wielu katolików, po hierarchów włacznie, wmówiło sobie, że jest rzeczywistością... Ale życie to nie bajka. I ten piękny mit, pracowicie uformowany, rozmywa się na naszych oczach. Ten kraj potrzebuje czegoś więcej niż "człowieka-symbolu". Ten kraj potrzebuje gruntownej odnowy!

02:16, haereticus
Link Dodaj komentarz »
środa, 20 czerwca 2007
Antykatoliccy geje

"Geje z Bolonii przygotowali spektakl, który miał obrazić wszystkich katolików. Co gorsza, geje przekonali do pomysłu włoskie władze. Patronat nad imprezą objęli ministrowie sportu i polityki młodzieżowej oraz samorządowcy z Bolonii. Kościół jednak podniósł taką wrzawę, że zaplanowany na koniec czerwca skandaliczny spektakl został odwołany. Już sam tytuł jest bluźnierczy - 'Madonna płacząca spermą'" - donosi Dziennik Online.

No cóż... Siły zła coraz bardziej podoszą głowę... Nie popieram ani katolicyzmu, ani kultu maryjnego. Jednak tu próbowano dopuścić się czegoś więcej niż obrazy uczuć religijnych katolików. To można odebrać jako atak na chrześcijaństwo wogóle. Maria bowiem, jako matka Jezusa, zasługuje na szacunek, i takim darzą ją także protestanci. Przykre, że niektórzy ludzie spadli na tak niski poziom. To problem braku kultury - nie dotyczący wcale tylko środowisk homoseksualnych. Już sam fakt, że próbowano się dopuścić takiego spektaklu, jest skandalem. Większym jeszcze, że miało się to odbyć na deskach teatru. A fakt, że poparły to władze lokalne i państwowe już się po prostu w głowie nie mieści.

 A teraz pewnie organizatorzy tego "projektu artystycznego" pewnie zaczną głosić światu, jaka to homofobia w Bolonii. Osobiście odnoszę wrażenie, że to raczej homoseksualiści cierpią na fobie: chrystofobię (przejawiającą się atakami na wierzących - nierzadko wyraźnie są "uczuleni" na ludzi w taki czy w inny sposób wierzących w Boga ) i bibliofobię (przejawiającą się podważaniem prawd biblijnych, zaprzeczaniu Biblii, twierdzeniu że wcale tam nie ma słów tych, które są - a w Biblii jest mowa o homoseksualizmie jako o grzechu).

Ja się tylko zastanawiam czy homoseksualistom się zdaje, że już wszystko im wolno? Tak bardzo lubią krzyczeć o tym, jak toi są rzekomo prześladowani, jaka to niesprawiedliwość ich spotyka i jak to są poniżani. A czy to, czego próbowali się dopuścić w Bolonii nie jest prześladowaniem, niesprawiedliwością i poniżaniem? Degeneracja moralna coraz bardziej zaawansowana. A szatan, który dał ludziom pożądanie sprzeczne z naturą - się cieszy. Jestem przeciwnikiem tego, by sądzić się o "obrazę uczuć religijnych", ale także przeciwnikiem tego, by do woli mieszać z błotem dowolnych ludzi. Potępiam prześladowanie czy dyskryminację gejów (choć nie popieram sprawy szczególnych "praw", o jakie ich aktywiści walczą), ale to, co chcieli zrobić w Bolonii napełnia mnie obrzydzeniem. A może to jakaś celowa akcja? Może bolońscy homoseksualiści chcieli podburzyć przeciwko sobie ludzi, by potem móc przed światem odgrywać cierpiących, znienawidzonych, biednych przedstawicieli dyskryminowanej mniejszosci. Nie wiem. Wiem tylko jedno - cały ten pomysł jest po prostu obrzydliwy i nieludzki. Właśnie - nieludzki. Bo w ten sposób nie postępuje się wobec innych ludzi.

19:22, haereticus
Link Komentarze (4) »
Dobre wychowanie

"Nie odpowiadam na pytania mężczyzn, którzy siedzą! - tak premier Jarosław Kaczyński zganił dziennikarza telewizji austriackiej, który podczas konferencji prasowej chciał dowiedzieć się o pierwiastkowy system głosowania w Unii. Premier, siedząc za stołem, nerwowo zabębnił w blat. Odpowiedział dopiero, gdy dziennikarz grzecznie wstał. Jarosław Kaczyński wziął się za wychowywanie dziennikarzy. Na konferencjach prasowych pozwala zadawać mu pytania na siedząco jedynie kobietom. Mężczyźni muszą stanąć prawie na baczność" - donosi Dziennik Online. Całe zajście świetnie skomentował także dziennikarz "Pardonu": "Premier Kaczyński nie ustaje w wysiłkach mających na celu promowanie wzorców dobrego wychowania pośród dziennikarskiego motłochu. Dziś nakrzyczał na Austriaka, który chciał mu zadać pytanie na siedząco. (...) Przyjechał taki cham z jakiejś wsi zwanej Wiedniem i myśli, że mu wszystko wolno. Nie dziwota, że premier postanowił mu pokazać, iż w Polsce wymaga się od ludzi choć trochę kultury!"

Od kilkunastu lat pracuję jako dziennikarz... Zastanawiam się, jakbym się zachował, będąc tak niegrzecznie potraktowanym przez premiera. No cóż - może akurat Austraiaka bolała noga?Może chwilę wcześniej czynił notatki i miał zamiar to kontynuować (naprawdę czasem trudno wstawać na chwilę wykonujac właśnie taką pracę - proszę mi wierzyć)? A może po prostu nie przywykł do "reguł szkolnych"? Po mojemu to jest skandal w jaki sposób nasz premier odniósł się do zagranicznego gościa - nawet jeśli grzeczność nakazywałaby, aby dziennikarz wstał. Nie tylko sobie psuje opinię, ale także naszemu krajowi. I siebie i Polskę ośmiesza. Gdybym miał możliwość bycia na którejś z konferencji pana premiera (niestety nie ten rodzaj dziennikarstwa i nie to miejsce!), to z chęcią zrobiłbym małą prowokację... Taką, że Jarosław Kaczyński, jeśli ma trochę taktu, by się zaczerwienił ze wstydu. Niestety, nie zrobię - mimo najszczerszych chęci. A szkoda, bo koledzy z innych mediów naprawdę by mieli dobry temat! ;-)

A mi się wydaje, że prawdziwa wielkość człowieka przejawia się także w skromności. Człowiek wielki nie przejąłby się taką drobnostką, jak zadawanie przez kogoś pytania na siedząco. Choćby dlatego, że ten ktoś naprawdę mógł mieć powód, by siedzieć... Myślę, że człowiek wielki nie domaga się dla siebie szacunku - a już szczególnie w sposób taki, w jaki uczynił to nasz premier. Nie znoszę ludzi, którzy mają się za nie wiadomo kogo... A ta "IV RP" to naprawdę śmieszny kraik. Tęsknię za normalną Polską.

03:36, haereticus
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 19 czerwca 2007
Mroki średniowiecza dziś

Z bloga Ellula Field (mam nadzieję, że autorka nie pogniewa się o wykorzystanie notki):

"Mniej więcej miesiąc temu wysłałam smsa na jakiś konkurs radiowy (oczywiście nic nie wygrałam) i od tego czasu dostaję smsy reklamowe, typu - nowa gra na komórkę, nowe tapety itp. itd. Ale wczoraj pobili wszystko:

"Rzuć klątwę na swoich wrogów!
Sprowadź na nich nieszczeście, zemścij się za doznane krzywdy!
Wyślij sms o treści KLATWA.F na numer 7254  (2zł; 2,44 z VAT)"

Aż boję się myśleć, co by się stało gdybym wysłała takiego smsa. Czego to ludzie nie wymyślą? Prawdę mówiąc nawet mnie to zaszokowało."

Bardzo dobrze to skomentowała Auel na swoim blogu: "O to signum temporis." Z pewnością jest "znakiem czasów" metoda docierania, choć zawartośc to raczej znak czasów minionych... Czasem zastanawiam się jak to jest - mamy XXI wiek - epoka samolotów, komputerów, wypraw w kosmos... A jednak pod pewnymi względami dość duża część społeczeństwa naszego jest ciemna jak średniowieczni wieśniacy. No bo gdyby tak nie było, gdyby nie było odpowiednio dużej grupy potencjalnych klientów, to nikt by się nie wysilał i nie wykosztowywał na takie reklamy! gdy przegląda się gazety to samo - niemal w każdej horoskop. W wielu porady ezoteryczne. I te reklamy! Tam wróżka zachęca do kontaktu, tam znów jasnowidz oferuje swe usługi, dalej niekonwencjonalna medycyna... Popularnością cieszą się także osoby praktykujące różne formy "wiedzy" szamańskiej. Różdżkarz chętnie poszuka ci wody, lub wskaże "żyły wodne" - choć te nie istnieją. Czarownica rzuci klątwę, lub odczyni klątwę rzucąną przez innych. Specjaliści od feng-shui poradzą jak umeblować dom, alby była "dobra energia". Medium pomoże nawiązać kontakty ze zmarłymi, lub "oczyści nawiedzony dom z bytów duchowych".

Przerażające jest to, że takie "usługi" muszą się cieszyć sporym wzieciem, bo oferta jest coraz bogatsza. Pojawiła się nawet stacja telewizyjna wciskająca ludziom ezoteryczną ciemnotę. To też niewątpliwie "znak czasów". Wszelkiej maści szarlatani wykorzystują technologię, by dotrzeć do klientów... I coraz wiecej osób naiwnych - wnioskuję - się na te bzdury łapie. Nie korzystałem z takich usług nigdy - nie jestem bowiem aż tak naiwny i głupi, by dać się na to nabrać.

Przypomina mi się James Randi. Facet obiecał dać nagrodę w wysokości 1.000.000 USD każdemu, kto wykarze, że ma jakieś nadzwyczajne zdolności w dziedzinie parapsychologii, ezoteryki, kto udowodni, że te praktyki to nie szarlatańskie sztuczki. Skoro tylu mamy specjalistów od niezwykłych zjawisk - wróżek, jasnowidzów, szamanów, itd., to dlaczego nikt z nich się nie pokusił zawalczyc o tą nagrodę, skoro ich zdolności są podobno prawdziwe? Gdyby były prawdziwe, to starczyłoby sięgnąć i mieć milion baksów! A skoro nikt z nich jakoś się o te pieniądze nie stara, to wniosek jest prosty - wszystko to opiera się na bajkach. I owe osoby "o niezwykłych mocach i umiejętnościach" muszą mieć tego świadomość. A jeśli tak, to sa podstawy by twierdzić, że potencjalni klienci sa okłamywani - po prostu. A wszystko to po to, aby z kieszeni naiwnych wyciągnać pieniądze - trochę tak, jak z grą w "trzy kubki", gdzie prowadzący grę podobno (!) jest uczciwy, a jednak koniec końców grający zawsze traci i jest "nabity w butelkę".

02:01, haereticus
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2
O autorze
Zakładki:
A to mój głowny blog:
Ciekawe blogi
Kliparty
Mp3
Newsroom ;-)
Popieram:
Przydatne
Rad ich słucham
Radia on-line
Solidarność z okupowanym Tybetem
Ulubione piwa (dozwolone od 18 lat!)
W kręgu moich pasji - campery
W kręgu moich pasji - ciężarówki
W kręgu moich pasji - fotografia
W kręgu moich pasji - historia
W kręgu moich pasji - kultura
W kręgu moich pasji - podróże
Zabawy i gry
Zaprzyjaźnione strony
statystyka